Kombinacjom sprzedawcy "LEJDI-J" przyjrzałem się na aukcji z "biblią nazizmu" z 1939r.
Może jego "strategia" wygląda tak: nie wiedząc czy w ciągu trwania aukcji trafi się wystarczająco dziany napaleniec i przy wężu w kieszeni, który wzbrania zapłaty prowizji od ceny minimalnej, gościu swoim "zerowym koniem pociągowym" ustala kwotę, która go interesuje. Znajdzie się chętny (jeleń - niepotrzebne skreślić) to sprzedaje - jak w przypadku książki (w sobotę jak chciałem kliknąć cena była w okolicy trzech stówek. Jego, tzn "zerowego konia" min. to 470 czyli 480zł. Poszła za 540zł. Wg mojej orientacji z powodu szlabanu prawnego na handel tego typu publikacjami czarnorynkowa cena to 400-600zł).
Gdy holowany jeleń się zerwie (jak przy zegarku) ...to sprzedający odwołuje transakcję z zeroweym koniem i -> albo usiłuje przekonać jelenia do kupna, -> albo odwołuje ją zupełnie
Wydaje mi się, że po "sztuczce" z odwołaniem, allegro zwraca mu potrąconą prowizję ...i gościu od nowa zarzuca wędkę