Dziękuję za miłe, krzepiące i motywujące komentarze.
Kolejnym, może mało zegarkowym, projektem okazał się urodzinowy prezent dla brata, futerał na iPoda (5), dla mnie spore wyzwanie.
Skóra bydlęca 1,5 mm, dosyć sztywna.
Oto co wyszło:
Po formowaniu, przycinaniu i dziurawieniu:
I po barwieniu:
I z modelem:
W międzyczasie powstawała taka 20-tka, na której chciałem przećwiczyć szwy blisko krawędzi z rowkiem dookoła i klasycze zakończenie paska. Nie do końca poszło tak jakbym chciał (po dziurkowaniu krawędź trochę się powyginała i mimo szlifowania i malowania nie jestem dostatecznie zadowolony). Miała być to 22-tka, ale błędy przy cięciu trochę ją zwęziły. W rezultacie wyszła 20-tka a dokładnie 20,4 mm i dosyć ciasno przechodzi przez klamrę. Nie wiem, czy kolegom strapmejkerom udaje się zawsze dokładnie co do dziesiętnych milimetra wcelować w szerokość paska, bo mnie ciągle sprawia to spore kłopoty. Jak przycinam dokładny wymiar, to po olejowaniu, czy malowaniu pasek potrafi się nieznacznie skurczyć (do 0,5mm na całej szerokości), ale to też zależy od rodzaju skóry. Na zegarku bardzo tego nie widać ale niesmak zawsze pozostaje.
Wspomniana 20-tka (6)
Pierwsza moja 24-ka tym razem z lekko polerowanymi, surowymi krawędziami i dwiema wąskimi szlufkami. Gruby pasek, około 6mm. To jak na razie ostatni z projektów, choć kończy się już 24-ka bez lica od ospodu (taki cienias ala ammo). Chciałem zrobić coś dużego i klasycznego, jak wyszło oceńcie sami.
24-tka (7)
Mam nadzieję, że nie przynudzam, ale każdy pasek to dla mnie spora szkoła i kilka dni dłubania, więc z każdym wiąże się jakaś historia wzotów i upadków, zakończona zwykle stwierdzeniem: "ale tutaj spiep...".
pozdrawiam,
Radek