Wzięło mnie na filmy kultowe i po raz kolejny ale zarazem po raz pierwszy od 10 lat (!) obejrzałem FARGO. Co tu dużo mówić - klasa sama w sobie. Klasyka klasyki ale ponadto dzisiaj to już film typu vintage. Po takim współczesnym seansie mam sporo refleksji - ale co ciekawe innych niż dawniej - większość odnosi się niekorzystnie zwłaszcza do dzisiejszych produkcji. Przede wszystkim niesamowite jest, że w całym filmie gra ogólnie tak mało aktorów, którzy zarazem wnoszą tyle treści - co przy dzisiejszych produkcjach jest wręcz abstrakcyjne. Inny element - praktycznie każda postać jest świetnie dobrana aktorsko i wnosi cenny udział. Dzisiaj filmy zwykle są osadzone na jednej, dwóch gwiazdach a góra da się obsadzić sensownie z 5 aktorów. Powyżej tej liczby z reguły już casting nawala. Fargo jest też zbudowane z dużej ilości prawie że indywidualnych scen - gdyby dzisiaj ktoś coś takiego skręcał prawdopodobnie wyszła by kakofonia. To zaledwie część wniosków a już dużo... Peter Stormare i Steve Buscemi - niesamowita para!