Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Gregorian

Użytkownik
  • Content Count

    3,254
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Gregorian last won the day on February 9 2015

Gregorian had the most liked content!

Community Reputation

147 Entuzjasta zegarmistrzostwa

About Gregorian

  • Birthday 12/12/1971

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Warsaw, Europe

Recent Profile Visitors

1,121 profile views
  1. Z dużym sentymentem przejrzałem dzisiaj cały ten temat.. Kolekcjonowało się kiedyś. Może jeszcze wrócą te czasy..
  2. W sumie dobrze wspominam tą giełdę. To było chyba z 5 lat temu jak byłem na meczu pożegnalnym Tomka Frankowskiego. Żegnaliśmy go długo.. więc po sobotniej nocy na giełdę dotarłem dopiero w bólach po g.11. A i tak kupiłem chyba z pięć fajnych zegarków.
  3. Kurtyna. Oklaski Takiej propozycji się nie odmawia. Zniknąć przez Białystok! Fenomenalne Ale wiesz, że jakbym wreszcie się doczłapał do Białegostoku to wtedy stawiam za wszystkie nieodbyte odwiedziny..
  4. I pewnie znów tylko na chwilę.. Ale kiedyś wrócę ps. zaimponowałeś z tą Olimpiadą Niewiele osób to rozróżnia ale w sumie język i znaczenia też ewoluują..
  5. Mówisz i masz. Przybyłem i zapłakałem.. ..ze śmiechu. Widzę, że się grubo tu bawicie chłopaki ps. nie wnoszę sprzeciwów i nie chowam urazy. Wszystkie posty uznaję za merytoryczne
  6. http://zegarkiclub.pl/forum/topic/100545-dru%C5%BCyna-gregoriana-zegarki-%E2%80%9Esportowe%E2%80%9D-zsrr-olimpijczyki-sportiwne-stadiony-i-inne%E2%80%A6/page-5?do=findComment&comment=1209226
  7. O! Edmund, czyżbyś skręcił w kierunku współczesnego kina ambitnego? I jeszcze El Clan. Można powiedzieć, że to takie aktualne klasyki repertuarowe (za wyjątkiem Miary) Mnie w ostatnich tygodniach skradły całkowicie festiwale (Wiosna Filmów i AfryKamera) Na Wiośnie wiele nowości z Berlinale 2016 ale także kilka tytułów egzotycznych. Łącznie wchłonąłem ok. 15 ultranowych tytułów ale nie ma co o nich tu pisać bo większość wejdzie do normalnej dystrybucji za pół. roku albo i w ogóle.. Natomiast przyłączam się do pozytywnych opinii o Cloverfield Lane 10 Film, który autentycznie miesza widzom w głowach. W trakcie seansu trudno zdecydować się, która historia jest właściwie ..prawdziwa! Przewrotny, niepokojący ale nierówny - 7,5-8/10. Fascynuje ale i irytuje. Charakterystyczna, charyzmatyczna kreacja Goodmana. Sporo mocnych twistów.
  8. I jak? Żyjesz? Hardcore Henry Też sobie zafundowaliśmy z synem. Mocne 7,5 ale jednak nie '8'. Urocza opowieść z momentami wysokich wzlotów. Niektóre animacje bardziej baśniowe niż zwykle ale zbyt ..mistyczna, "chłodna" Kraina Duchów. Jednak Zwierzogród lepszy Syn Szawła wiadomo ale w kolumbijskim rzeczywiście coś jest, co zostaje, zakotwicza się w pamięci. Oglądałem go dawno, w grudniu, w gdańskim Kinoporcie, pewnie ze 100 filmów temu - a jakoś emocjonalnie nadal odczuwam. Zapamiętałem szloch szamana nad zapomnianym dziedzictwem i obłęd religijny miejsca, w którym wiara zdziczała. Ale co ciekawe oceniam go jako całość 'tylko' na 7/10. Natomiast poszczególne przekazy, emocje, może sceny - wyżej.
  9. Hardcore Henry Wow! Uff.. Grubo! Po wyjściu z kina dalej się jeszcze trząsłem (razem z bohaterem) Zjawisko filmowe i popkulturowe! Mocne 7,5/10. Z całą pewnością wydarzenie filmowe. Swoisty eksperyment, o którym mówiło się na długo przed premierą. Dzień, w którym X muza stopiła się z wirtualnym światem gier. FPS żywcem ale zgrabnie i "artystycznie" przeniesiony na duży ekran. Znakomite dzieło jeżeli chodzi o odwzorowanie i transformację klimatu i zasad gier komputerowych do świata filmu. Szczątkowa i rozwijająca się wyłącznie podstawowymi zdarzeniami fabuła. Dziesiątki ginących, bezimiennych przeciwniko-botów. Wybuchy, wypadki, kolizje, upadki.. Buzująca (czasem dosłownie) adrenalina. Dynamiczny, drapieżny obraz i świetnie wspomagająca go muzyka. Pomimo, że film jest dosyć zjawiskową zabawą konwencjami a nawet specyficznym połączeniem Adrenaliny 2, Kingsmana, RoboCopa i Grimsby to na pewno nie każdemu będzie się go dobrze oglądało. Fascynaci doszukają się tu nawet metafizyki Ex Machiny a może i Łowcy Androidów. Konwencja gry komputerowej to nie jest jednak oferta dla wszystkich kinomanów. Również pierwszoplanowa perspektywa wzroku nie każdemu przypadnie do gustu. Chociaż, wbrew oczekiwaniom, wcale aż tak nie utrudnia to odbioru i raczej nie męczy. Także to co jest sukcesem w dziedzinie wiernej transformacji gry FPS na ekran czyli "rąbankowość" będzie pewnym minusem. Do pewnego momentu się sprawdza ale per saldo swoim przesytem, szczególnie w dalszej części filmu, powoduje, że filmowi nie można przyznać oceny '8' czy '9'. Rąbanka artystyczna to jednak nadal ..rąbanka Kto by pomyślał, ze to właśnie Rosjanie dokonają udanej konwergencji świata gier komputerowych i filmu..
  10. Tym razem mainstream ale nie do końca mainstreamowy - "Psy Mafii" (org. Triple 9) Można to nazwać 'rozrywką' ale jeśli już to wymagającą. Przy okazji - ostrożnie.. Poniosło mnie z piątkową, wieczorną weną.. - długi tekst. Osoby wrażliwe, inteligentne oraz przeciwnicy kina proszone są o nieczytanie Mocny. Brudny. Naturalistyczny. Poważny obraz łączący atuty dramatu kryminalnego z dynamiką thrillera sensacyjnego. Sporo interesujących sytuacji w scenariuszu. Doskonała, mająca duży wpływ muzyka. Film wywierający wrażenie emocjonalne, nie pozwalający przejść obojętnie. Dość posępne przesłania. To psy mafii ale to także wściekłe psy.. I jak rzadko kiedy można zrozumieć jak traktuje się psy. Groźne psy. Mające brudnych Panów. Hillcoat właściwie od samego początku potrząsa widzem. Najpierw tempem akcji, potem zaskakującą brutalnością emocjonalną, brakiem zasad, brudem powiązań i zależności. Dla większości bohaterów ta historia to podróż w jedną stronę. Matnia, w której tkwią niezależnie od codziennej autonomii, pozornej władzy czy pozycji czy wreszcie powiązań rodzinnych. Jest tam na końcu promyk nadziei ale i on pewnie kiedyś zgaśnie. Pomimo, że „Psy Mafii” to także umiejętnie zarysowane osobowości, to film trzeba jednak traktować jako posiadający raczej bohatera zbiorowego. W niektórych sekwencjach poszczególne postacie wybijają się na pierwszy plan ale dramatyczna moc płynie od sumy zbiorowości. Nie można powiedzieć, że reżyser nie przywiązuje się do swoich bohaterów. Przywiązuje się - ale nie ma żadnych zahamowań aby ich poświęcić. Kolejne postacie płoną na ołtarzu będącym egzemplifikacją brudu codzienności i celów narracji. Przy okazji udanie dezorientując widzów i nadając fabule jeszcze więcej emocji. Wbrew pozorom filmu nie ciągnie Woody Harrelson, który gra przyzwoicie ale bez rewelacji ani też Kate Winslet, która w pewnym sensie płonie zimnym ogniem. Została tak dobrze wstylizowana w rolę rosyjskiej, zimnej, wyrachowanej żony gangstera-oligarchy, że aż wzbudza poczucie sztuczności - które to z kolei jest przecież naturalne dla takich pań! Ten film to zbiorowa moc specyficznych osobowości. Doskonały jest na początku Norman Reedus (Russell Welch) Już samym swoim wizerunkiem pokazuje jak mocno i źle odciska się na nim świat, w którym żyje. W rolę doskonałego, mocnego bohatera wciela się natomiast Chiwetel Ejiofor (Michael Atwood) Ale i tu szybko można się zorientować gdzie tkwią jego emocjonalne blizny. Jeszcze inny typ dramatu dostarcza Clifton Collins Jr. (Franco Rodriguez) – charyzmatyczny i charakterystyczny. Żal też Marcusa (Anthony Mackie) któremu tutaj najbliżej do postaci wrażliwej. Nawet Aaron Paul grający młodszego z braci Welchów wzbudza absmak ale absmak to też smak.. Nie polubiłem też Afflecka co nie zmienia faktu, że taką postać miał wykreować i wykreował. Niezwykła paleta udanych kreacji. Nie można nie odnieść się też do ciekawego zabiegu dotyczącego konwencji i rodzaju mafii. Rosyjscy Żydzi tudzież izraelscy Rosjanie to dodatkowy, egzotyczny atut, który podnosi jakość odbioru fabuły. To egzotyczny zabieg na poziomie wprowadzenia do Paryża albańskiej mafii w „Uprowadzonej”. Zaskakuje, intryguje, wzbudza dodatkowy smaczek. A umiejętne wprowadzenie do filmu motywów hebrajskich jeszcze ten smak podnosi (dyskretne jarmułki na głowach, żydowska rzeźnia, samochody z hebrajskimi napisami, kilka mignięć widoków Izraela) Sporo się spodziewałem po reżyserze "Gangstera". Może nie dostałem aż tyle ile sądziłem ale i tak dużo. Ode mnie solidne 8/10. Ale film na pewno nie spodoba się każdemu widzowi. ps. Polską wersję tytułu uważam za bardzo dobrą. Idealnie oddaje nie tylko treść fabuły ale i przesłanie filmu.
  11. "Zmartwychwstały" (org. Risen, 2016) Pozwoliłem sobie na pewien eksperyment filmowy czyli kino "religijne" ale w ujęciu mainstreamowym I nie żałuję. Muszę przyznać, że pierwsza połowa "Zmartwychwstałego" jest bardzo atrakcyjna. To spora sztuka przekształcić ukrzyżowanie i śmierć Chrystusa w subtelny i zgrabny pół "thriller", nie gubiący przy tym aury mistycyzmu religijnego. Dokładniej rzecz biorąc wykorzystujący go idealnie do stworzenia nastroju niepewności, niepokoju i poczucia nieznanego. A pierwsze dni po zmartwychwstaniu w swoiste, antyczne dochodzenie detektywistyczne prowadzone przez rzymskiego trybuna W ostatniej części film zamienia się natomiast w swoiste quasi religijne kino "familijne". Zagadnienia wiary są tu podane w prosty, łagodny sposób. Częściowo sielankowy, częściowo utopijny. Właściwie nawet zbyt uproszczony i łagodny co skutkuje właśnie poczuciem "kina familijnego" i ogólnie obniżeniem oceny całościowej. Na mocne podkreślenie zasługują świetne zdjęcia i doskonałe tło muzyczne. W tym filmie to urocze zjawiska same w sobie. Idealnie klimatem i barwą pasujące do czasów Nazarejczyka. Trzeba też zaznaczyć bardzo dobre kreacje głównych aktorów. Zarówno Fiennes jak i Curtis są zjawiskowi ale każdy na swój, inny sposób. Grający Jezusa Curtis po prostu idealnie został dopasowany do stylistyki i roli. Natomiast Fiennes (trybun Clavius) to magiczne połączenie siły i wrażliwości. 7/10.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.