Przepraszam, że wtrącę, ale w chwili obecnej nie istnieje póki co żadna sensowna alternatywa dla silnika spalinowego. - "Napęd atomowy"? Co masz na myśli? Silnik łodzi podwodnej, albo generator w elektrowni? Przecież one działają na zasadzie maszyny parowej - "atom" jest jedynie źródłem ciepła, całą resztę pracy wykonuje chłodziwo/para wodna. Tym samym nie da się zbudować analogicznie działającego silnika o kompaktowych rozmiarach. - Napęd elektryczny - najprostszy możliwy, najbardziej bezawaryjny, najtańszy, ale akumulatory są ciągle nieporównywalnie droższe, cięższe, mają zbyt małą pojemność i zdecydowanie dłuższy czas ładowania niż tankowanie paliwa. - Napęd elektryczny z energią uzyskiwaną z ogniw paliwowych - krótkie tankowanie, ale reaktory katalityczne są tak wrażliwe na zanieczyszczenia, że trzeba by było tankować w laboratorium, a wlanie "złego paliwa" w ciągu chwili spowoduje zniszczenie metali szlachetnych w katalizatorze. Jeszcze nie było rewolucji. Dzisiejsze napędy elektryczne w samochodach, to jak werk kamertonowy Bulovy sprzed lat. Wyraźnie dokładniejszy od każdego "czystego" mechanika, ale drogi i kapryśny. Kiedy wreszcie w motoryzacji wydarzy się coś na kształt kwarcowego przewrotu w zegarkach i wynalezione zostanie źródło energii czyste i tanie, samochody spalinowe znikną, pewnie poza jakimiś szczególnymi zastosowaniami, a producenci silników podzielą los szwajcarskich producentów zegarków z lat 70-tych. Swoją drogą ten wątek stał się dysputą religijną. I tak każdy z Was Szanowni Koledzy wie, że w praktyce każdy kwarc kupiony na odpuście za 5 zł jako dodatek do lizaka, dokładnością, niezawodnością i odpornością na niesprzyjające warunki bije o głowę najdroższe nawet mechaniczne Hamiltony, Rolexy, Omegi. W zegarku mechanicznym dawno już przestało chodzić o dokładność. One już nie odmierzają czasu. To biżuteria: mają wyglądać i dodawać właścicielowi przekonania o jego wyjątkowości.