Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pitdoggy

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    62
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez pitdoggy

  1. Młode szpaki o ile się nie mylę.
  2. Po weekendowych odwiedzinach
  3. Fajne foto smoka Samiec zwinki albo żyworódki, zawsze mam problem z rozróżnieniem boszczegółami się różnią To ja wrzucę zdjęcie innego przydomowego gada, jeszcze malucha:
  4. "Moja kotka moje kociaki"- to jest właśnie podsumowanie tego, o czym pisałem wcześniej. Zwierzę jest MOJE, prawo własności jest święte. Mogę z nim zrobić co chcę. Takiej argumentacji uzywają też ludzie na wsi, topiąc kocięta. Są moje- przyszły na świat, nie potrzebuję ich, więc utopię. Ale przyszły na świat naturalnie- nie "ngerowałem w naturę". Takiego też argumentu użył wobec mnie facet, któremu kazałem przestać bić psa metalowym karabińczykiem smyczy po głowie: "to mój pies". I o argumencie "wszystkim znajdę dom" też już pisałem. To taka smutna codzienność. Jezeli mówię o zwierzęciu, że jest "moje"- to oznacza dla mnie odpowiedzialność za to zwierzę. Dlatego mój pies nie biega luzem po osiedlu, nie gania ludzi uprawiających jogging. Nie uważam za odpowiedzialne podejście w stylu "w zeszłym roku też była ciężarna a kociaczków ani widu, ani słychu. Nie wiadomo co z nimi zrobiła." Nie takie mam podejście- ale to oczywiście moje własne widzimisie i poglądy mam jakie mam. Nikt nie musi mnie za nie lubić. Aty3, sam proces hodowli towarzyszy ludziom od zarania dziejów, zawsze wiąże się z nim jakieś ryzyko. Bo to pewnego rodzaju zabawa w ewolucje. Dzięki niej ludzie osiągnęli wiele, ale też wiele po drodze wyrządzono zwierzętom krzywdy. Bardziej szkodliwa niż tworzenie nowych ras potrafi być dla zwierząt wadliwe podejście do już istniejącej rasy- karykaturalne wręcz dążenie do ideału przedstawionego we wzorcu, naginanie go wg własnego uznania. Świetnym przykładem są owczarki niemieckie, ten kto siedzi w temacie i porównywał kiedyś eksteriery z użytkami będzie wiedział o czym mówię. W ogóle w związku kynologicznym jak w znakomitej większości organizacji istnieją patologie. Problem tylko w tym, że poza związkiem jest ich moim zdaniem jeszcze więcej. Rzeczywiście można "popsuć" zdrowie danej rasy- zwłaszcza, jeżeli jest na nią popyt. Jest takie zdanie "najgorsze co może spotkać daną psią rasę, jest stanie się modną rasą". I zgadzam się z tym.
  5. Rozumiem Dla mnie zwierzę nie jest ani rzeczą- więc go nie uprzedmiatawiam, ani człowiekiem- więc staram się zbytnio nie personifikować Bo i jedno i drugie to pewna skrajność, do niczego dobrego nie prowadząca.
  6. Brniesz takim rozumowaniem w ślepą uliczkę. Próbujesz zestawiać sterylizację ludzi i zwierząt. Jestem w stanie przyjąć Twój pogląd i spersonifikować zwierzę tak bardzo, że np. spożycie mięsa zwierzęcia potraktować jako kanibalizm. Czy taka analogia wydaje Ci się prawidłowa?
  7. Tego typu beztroskie rozmnażanie zwierzaków nie jest dla mnie przejawem miłości dla zwierząt. Dla mnie doprowadzenie do sytuacji w której kot czy pies wydaje potomstwo- ot tak, bo mamy kaprys czy też nie potrafimy upilnować zwierzęcia jest skrajnie nieodpowiedzialne. Zwierzę to nie rzecz i nie zabawka. Mam dosyć restrykcyjne poglądy pod tym względem. Chcesz psa konkretnej rasy- kup rodowodowego, z dobrej hodowli. Nie zależy Ci na rasie, tylko chcesz mieć przyjaciela- bierz psa ze schroniska. Masz sukę czy kotkę- nie rozmnażaj jej bezmyślnie, tylko wysterylizuj. Psa nie puszczaj samopas- nie dość, że coś może mu się stać, to jeszcze będzie mnożył się na potęgę. A potem zwierzaki siedzą w schroniskach i ludzie użalają się nad ich losem. Albo zarabiają pseudohodowcy, któzy eksploatują suki i za małe pieniądze wypychają w świat "nibyrodowodowe" psy. Niestety w społeczeństwie pokutuje mit pt. suka/kotka musi mieć potomstwo. Ludziom wydaje się, że gdy np rozdadzą szczeniaki to wszystko jest w porządku. Tymczasem te szczeniaki czy koty, które pojawiły się na świecie w wyniku beztroski właścicieli- odebrały często potencjalny dom innym, które czekają w schronisku. Gdybym policzył wszystkie "oferty matrymonialne" które otrzymywały moje suki i przekalkulował sobie zysk, to trochę pieniędzy by było. Obecna mimo zrobionych uprawnień hodowlanych (po drodze także wnioski na championa) też nie była dopuszczana, jest sterylizowana. Ma się świetnie i jest w doskonałej kondycji. Znam kilku hodowców, dla których psy to pasja, tych ludzi rozumiem. Ale zabawy w beztroskie mnożenie- kompletnie nie. To taka fałszywie rozumiana miłość do zwierząt.
  8. To tak nieco w opozycji do psów i kotów- swojego czasu, gdy studiowałem z dala od domu rodzinnego nie mogłem sobie pozwolić na psa, w moim domu pojawił się inny zwierzak, często określany u naszych zachodnich sąsiadów jako "pocket hund" Inteligentny, sympatyczny. Przywiązać się do niego łatwo, ale niestety żyje dosyć krótko. No, i nie każdy je lubi- mają (niesłusznie moim zdaniem) fatalny PR . Jak dla mnie- fantastyczne zwierzę.
  9. Sobotnio... Na zdjęciu widać, że pasek jednak minimalnie za wąski - w drodze jest już nowy.
  10. Świetne kocie portrety Kiedyś koty na pewno wrócą do mojego domu.
  11. Zdjęcie robił mój kolega, ma dwa główne hobby- kynologię i fotografię. Więc tego typu fotek wykonuje wiele. Właściwie nie pytamy psów, czy chcą być na zdjęciach czy też nie- ja jestem pod tym względem mało demokratyczny, każę psu zostać w określonej pozycji i tyle Do wykonania fotki typowo wystawowej psa zwykle potrzebne są trzy osoby- jedna robi zdjęcie, druga ustawia psa, trzecia go woła Generalnie można bez większego problemu skupić na sobie uwagę psa... A nawet wyłapać moment koncentracji żywiołowego psa i równie żywiołowego dziecka, w tym przypadku mojej siostrzenicy
  12. Czasami bywa nas znacznie więcej
  13. Akurat dwie Barbary, bo to czarne to też suczka
  14. A to już moja "psyjaciółka". Najwytrwalsza towarzyszka. tutaj z nowym nabytkiem kolegi, ściągnął sobie czarnego użytka
  15. Chciałem się podzieliś pewnym doświadczeniem dotyczącym adapterów. Zawsze zastanawiałem się, jak g-shocka będzie się nosiło na pasku typu nato, ale jak wiadomo z adpaterami jest pewien problem. Od jakiegoś czasu są dostępne w Polsce, niestety takich dedykowanych do mojego ulubionego g-shocka, czyli g-100 nie ma. Znalazłem informację, że odpowiednie będą adaptery do G2300B - takie również nie są dostępne. Ale porównałem wymiary i wyszło mi, że powinny pasować adaptery do AW-591 - taka sama szerokość mocowania, 16mm i bardzo zbliżona szerokość paska. Niestety- zakupione adaptery zwróciłem, bo jednak nie pasują. Inne wyprofilowanie sprawia, że brzydko odstawały i dziwnie wyglądały przy zegarku. Tak więc nie tylko zbliżone wymiary mocowania i paska przesądzają o tym, czy adpater pasuje
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.