Cóż, skoro znam już Coil'a, pora na Icon of Coil. Co do współczesnego techno - od dłuższego czasu rzeczywiście jest spora stagnacja, ale ja nie przepadam za uogólnieniami, więc jestem w nich dosyć kiepski. Jako weteran, szukam już teraz niemal wyłącznie wrażeń zaspokajających moje prywatne poczucie estetyki - progresywność brzmieniowa nie jest dla mnie tak ważna, jak kiedy miałem 20 lat mniej. Żeby nie przedłużać off-topic za mocno, a nie odchodzić od muzyki - nawet i mocno syntetycznej, pora na...Laurent'a Garnier!: