Moje takie, że MTB też nie w kij pierdział [emoji6]Zrobione (połowa po lesie) niespełna 20km. Umordowany niemiłosiernie. Cholerni bursztyniarze tak poryli i tyle piachu, że quadem nie dałbym rady niektórych odcinków sforsować...
Wpięcie dla mnie łatwiej wyczuwalne, fajny, głośny "klik". Co do luzu, po prostu nie jest sztywno jak w shimano, można sobie troszkę pomachać nogą na boki, nie wypinając się. Ktoś kto spróbował jednych i drugich zauważy/zrozumie różnicę.
520 to sprawdzona konstrukcja, dadzą radę. Osobiście tylko chwilkę śmigałem na shimano, potem epizod z ubijakami, a ostatnie kilka lat z Time Atac XC. Nie zamienię ich za Chiny Ludowe. Nawet w fitnessie mam je założone
Do każdego roweru najlepiej się przymierzyć przed zakupem... zwłaszcza do Treka i Cuba Jeffsy jest zarąbisty... zazdroszcze terenów do ujeżdżania fulli
Nie kombinuję już. Na początku "zawodów" były Trek, Giant, Spec, Scott, Orbea, Radon, Kross, Kellys (Stage jest naprawdę fajny) i Focus. Teraz zostały 2 pierwsze, wszystko na spokojnie do przemyślenia i pomierzenia ;-).
Z Trekiem niby racja... ale miałem już 2 ;-) Dając do Gianta mostek dłuższy o centymetr, robię z niego Treka (nie licząc rozstawu kół, tam Trek zawsze będzie większy/dłuższy). Co do "kompromisu" to tak jak mówisz. Wolałbym za mały rower niż za duży.
Wzrost jakieś 180-181, noga ok 82cm. Wybór zawężony do dwóch, Giant xtc albo Trek ProCaliber. Na Treku 18.5 jest ok... ale chyba jednak chcę Gianta :-). Tam przy L mało miejsca na klejnoty. Z kolei m-ka chyba troszkę krótka. Co prawda fulla 26 też mam M i daje radę więc najwyżej zapodam dłuższy mostek (albo odwrócengo na minus) i tyle. Co do kasków, to teraz ciężko odróżnić szosę od mtb. Ściągasz daszek (ja chyba nigdy go jeszcze nie użyłem) i na szosę jak znalazł ;-).
Spędziłem dzisiaj trochę czasu przymierzając się do MTB 29... standardowo między rozmiarami jestem i zaczyna mnie to wk*#%*#** powoli. Nie mniej, przez Wasze ostatnie wpisy i dywagacje, o mało nie wyszedłem ze sklepu z zupełnie niepotrzebną szosą Pinarello robi wrażenie...
Z ceną nie ma co sie czaić ;-). Nowy TCR ze sklepu jest do wyrwania za jakieś 7200. Odejmujemy jeszcze tysiaka na dzień dobry i mamy punkt wyjścia... (tak widzę to ja, właściciel może mieć inną "wizję" ;-))
Geometria "ściganckiej" szosy robi swoje ;-). Niby można kombinować (dobrego bike fittera znaleźć) albo pogodzić się ze stratą paru złotych i szukać endurance z krwi i kości.
Jakiś fanklub Gianta się zawiązuje ;-). Do mnie też chyba zawita, tyle że MTB. Po następnym weekendzie czas na przymiarkę i "zabawę w kolory". Gratulacje.
Mój głos na wspomnianego już Treka Procaliber (nawet model niżej jest świetny, no i ta gwarancja) albo Giant XTC 1.5LTD (ewentualnie 2LTD). Sam jestem na etapie poszukiwań i chyba w końcu się skuszę (tylko żeby tak jeszcze znaleźć czas i zdrowie na jeżdżenie) ;-).
Szare kluchy to trzeba ręcznie utrzeć, wtedy lepsze :-). Jak babcia jeszcze żyła i rozeszła się wieść, że "padły" kaczki albo kury, to rodzina już zapisy na obiad robiła. Teraz to mi się kluch zachciało cholera. Z twarogiem i skwarkami... a nie te nowomodne zielsko, kiełki i soczki.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.