Jak na razie raz dostałem od GG zegarek "Dead on arrival", czyli popsuty od nowości. Naprawa była szybka i bezproblemowa. Paczka - wiadomo jak jest, przy każdym transporcie coś może się zdarzyć, mechanizmy mają ukryte defekty. Raz też dostałem taki zegarek od szacownej szwajcarsko-brytyjskiej manufaktury Christopher Ward. Ludziom zdarzają się popsute nowe JLC, a niby przechodzą 1000 godzin testów przed sprzedażą. GG sprzedało na forach mnóstwo zegarków, jakby były takie awaryjne to byś bardziej o tym słyszał.