Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. Moim zdaniem jednak któryś z nich jest klonem...
  2. Bardzo ładny egzemplarz Wostoka i pewnie był na stanie MW. Numery te wyglądają raczej jakby były pisane odręcznie, przyrządem zwanym elektropisem, na zasadzie drgającej elektrody wywołującej niewielkie wyładowania elektryczne, zostawiające ślady na metalu. W cywilnych zakładach bardzo często były podobnie znaczone narzędzia.
  3. Jak ma coś nabite "od wojska" to wrzuć, zobaczymy.
  4. No a gdzie jest reszta, to znaczy ten me109/ju87 stuka?
  5. No faktycznie, to on się tylko otarł, bo takie zegarki dostawał przeważnie pracownik jak odchodził do cywila, albo za jakieś zasługi, czyli zegarek nie był sensu stricto sprzętem wojskowym.
  6. Dawno to było i od tego czasu przewinęło się przez moje ręce sporo zegarków, więc jedyne co dobrze pamiętam, to to, że zarobiłem na tych zegarkach "trochę grosza", a były one w takim stanie, że jedne musiały służyć za dawców organów dla drugich i te koperty są pozostałościami po tych dawcach właśnie i nic więcej juz pewnie nie znajdę niestety... Ja myślę, że znaleźć jakieś pisane dowody, w tym temacie to będzie trudno, bo w komunie wojsko było nadzwyczaj tajne, a materiały ze względu na znaczny upływ czasu mogą znajdować się tylko w archiwum i to głęboko ukryte. Ludzie którzy się zajmowali wyposażaniem wojska w takie "przyrządy", w tamtych czasach, pewnie też są już dawno na emeryturze. Ja ogólnie nie mam powodów, żeby nie wierzyć temu gościowi u którego te zegarki były, a który zdecydowanie twierdził, że służyły one w naszej marynarce, ale faktycznie "twardy dowód" to nie jest. I jeszcze jedno, w tamtych czasach, wszelkie sprzęty ruchome (w tym i takie zegarki służbowe) wycofywane z wyposażenia zakładów państwowych (w tym i wojska), powinny być komisyjnie niszczone po sporządzeniu protokołu złomowania, czyli teoretycznie takich zegarków nie powinno wogóle być w obiegu.
  7. Tak... to na pewno były takie zegarki. No a ja jedynie znalazłem jeszcze dwie podobne koperty i pewnie nic więcej nie znajdę bo mechanizmy od nich poszły na "organy" dla innych i dlatego mi te koperty mi wogóle zostały: Widać tu różne oznaczenia przynależności do MW i co się rzuca w oczy to ich niechlujność. Zegarków tych było tak dużo i były w takim stanie, że wykluczam możliwość iż doprowadził je do takiego stanu ktoś "prywatny". Co ciekawe na deklach widać ślady czerwonej farby, tak jakby zegarki były plombowane, a jeden z dekli jest uszczelniony smołą .
  8. Blancpainy mogę potwierdzić, osobiscie widziałem dość dawno temu niewielki kartonik tych zegarków z demobilu, gdy wymieniali je na ruskie. Były w stanie prawie agonalnym po tzw. kasacji, wszystkie z puncami MW i bezsprzecznie należały do naszej Marynarki Wojennej. A tuningowanie zegarka nabijaniem puncy naszej Marynarki Wojennej...hmm...a czemu nie Royal Navy? Jeszcze dawniej widziałem zezłomowane Breitlingi z naszego lotnictwa, ale to było już tak dawno, że pamiętam tylko dużo przycisków...
  9. O Niemcach mamy tyle materiałów, że aż przesyt, ale inni sąsiedzi nie są tak szeroko omówieni. Na przykład Czecho i Słowacja mieli swój MAJETEK VOJENSKE SPRAWY, może ktoś coś o nich. A również wiedza o pozostałych naszych sąsiadach byłaby mile widziana.
  10. Interesuje mnie wiedza i ewentualnie materiały, czy przykłady na temat polskich zegarków wojskowych. O okresie przed II wojną nie mam żadnej wiedzy, natomiast wczesny okres powojenny według mojej wiedzy to Blancpainy w Marynarce Wojennej i Breitlingi w Lotnictwie, ale nie znam żadnych konkretów na ten temat. Może ktoś je zna? W późniejszym okresie powymieniano je na zegarki radzieckie, może też ktoś coś o tym...
  11. Dla mnie to ewidentna pomyłka, przecież nikt normalny nie pisze głupot, na dodatek zamieszczając zdjęcie demaskujące kłamstwo.
  12. Automatyczny i na dodatek seksualnie zaspakaja właściciela... jak go kupisz, to automatycznie zostaniesz wydymany.
  13. Hehehe... Nie ma tak dobrze, jeszcze nie znalazłem takiego kompletnego opracowania w sieci. Ale biorąc pod uwagę więcej takich opracowań i książki czy czasopisma, to przeważnie znajduję to co szukam, najważniejsze to wiedzieć gdzie i wśród jakich werków szukać, bo obszukanie wszystkiego z powodów czasochłonności nie wchodzi w rachubę. Sam też kompletuję swoje zestawienie, ale pewnie również nie do końca będzie kompletne. Daj zdjęcie na priv, to Ci podpowiem.
  14. To oznacza, że mechanizm nie posiada funkcji zatrzymywania balansu podczas ustawiania czasu. A funkcja ta umożliwia dokładne zresetowanie wskazań godzinowych, minutowych i sekundowych ze wzorcem czasu. PS. Tłumacz komputerowy przetłumaczył mi to na: ruch nie kaszle suchotniczo
  15. Tak. Normalna repetycja, a Grande, to po prostu taki "samowyzwalacz".
  16. Już jest napisane tutaj: http://zegarkiclub.pl/forum/index.php?showtopic=24822
  17. Są problemy z właściwym zrozumieniem terminu użytego na filmie "Piękna sztuka zegarmistrzowska", wiec "wykład" umieszczam i tutaj. CYTAT(lukaszr @ 13.1.2009 - 11:06) * A cha i trochę za mało dowiedziałem się o "Wielkim Dzwonie", to komplikacja o której do tej pory nie miałem pojęcia a oni kilka zdań i koniec. Taa... "Wielki Dzwon" to tłumaczenie nie tylko niefortunne ale i mylące. Tak samo jakby ktoś przetłumaczył na j.angielski: "z góry tobie dziękuję" - "I thank you from moutain", to żaden Anglik by się nie domyślił o co tu chodzi. Grande et Petite Sonnerie od biedy można przetłumaczyć jako: pełny i niepełny mechanizm bijący, a moim zdaniem najlepiej wogóle nie tłumaczyć. Jest to komplikacja nowa w zegarkach naręcznych, ale w zegarkach kieszonkowych znana od bardzo dawna. Grande Sonnerie oznacza, że zegarek sam zwalnia mechanizm wybijający, tak jak w zegarach wieżowych, stojących czy naściennych i bije co 1/2 godziny, czy co kwadrans. Petite Sonnerie natomiast to mechanizm który wybija czas obojętnie w którym momencie, ale dopiero po naciągnięciu specjalnej dźwigni. A Grande et Petite Sonnerie to po prostu mechanizm wybijajacy czas na oba sposoby.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.