Ja tam Robertowi jedynie kibicuję, zadowalałbym się, jakby jeździł dla czerwonych. To on wie jakie ma opcje i wybierze to, co da mu w końcu trochę radości, jak sam powiedział. Praktycznie nie ma już miejsca na głównego kierowcę, chyba, że wydarzy się jakieś trzęsienie ziemi, typu Vettel czy Kimmi emerytura. Jeżeli oprócz innej serii będzie rola trzeciego, to po to, żeby pozostać w kręgu F1, a może powrócić jak Pan Torpeda. Wysłane z mojego SM-N975F przy użyciu Tapatalka