Widzę, że aktywność w wątku trochę zamarła, to zadziornie podrzucę wam obrazek do dyskusji, który znalazłem ostatnio w sieci. Postarzanie milsubowego bezela kąpielą chlorową - nie uważam, że na tym akurat zegarku wygląda to dobrze, bo za bardzo gryzie się z tarczą, ale ogólnie temat postarzania zegarków (nie tylko bezela) jest dosyć ciekawy, szczególnie w przypadku steinharta, gdzie takie eksperymenty nie kosztują tysięcy dolarów. Sam jestem dosyć sceptycznie nastawiony do patyny 'na siłę' (oprócz może vintage lume) i swojemu ovm pozwolę patynę nabywać w sposób naturalny, ale może ktoś chce się podzielić przemyśleniami?