Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Search the Community

Showing results for tags 'khaki'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • KLUB POD BALANSUJĄCYM WAHADŁEM
    • FORUM GŁÓWNE
    • ZABAWY i KONKURSY
  • ZAPYTANIA I SUGESTIE PRZED ZAKUPEM
    • Podróbki i zapytania o autentyczność
    • Jaki zegarek...
    • Podręczniki i porady
    • Aukcje Allegro, eBay i inne
    • Marki wirtualne i modowe
  • WIADOMOŚCI I NOWOŚCI
    • NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
    • WIADOMOŚCI
  • FORA TEMATYCZNE
    • ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
    • AHCI I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
    • ZEGARKI POLSKIE
    • ZEGARKI AMERYKAŃSKIE
    • ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
    • ZEGARKI JAPOŃSKIE
    • ZEGARKI CHIŃSKIE
    • INNE ZEGARKI
    • VINTAGE
    • ZEGARY
    • KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
    • PASKI i AKCESORIA ZEGARKOWE
    • GALERIA
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    • PRZEDSTAWIAMY SIE
    • PROPONOWANE ZMIANY - KONSULTACJE
    • FORUM ŹLE DZIAŁA - USTERKI, PROBLEMY TECHNICZNE FORUM, PYTANIA, OPCJE, FUNKCJE
    • ARCHIWUM
  • RYNEK
  • PO GODZINACH
    • PO GODZINACH

Blogs

  • 2gWatchBlog
  • ENICAR - Manufacture d'Horlogerie Ariste Racine
  • dawpi's blog

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Gadu-Gadu


Strona WWW


Skype


Lokalizacja


Hobby

Found 5 results

  1. Witam Koleżanki i Kolegów. Myślę, ze już czas na tego typu inicjatywę, żeby w jednym miejscu zebrać trochę wiedzy , ciekawostek i opinii na temat tej wspaniałej marki. Zapraszam wszystkich do dyskusji na ten temat, dzielenia się spostrzeżeniami i Waszymi doświadczeniami związanymi z zegarkami Hamilton. -------------------–------------------------------------------------------------------------------- Ja zacznę garścią podstawowych informacji na temat marki. (Z netu) Hamilton Watch Company została założona w Lancaster w 1893 roku. Powstała z firmy Adams & Perry Watch Company. W 1927 roku Hamilton kupił Illinnois Watch Company. W 1941 roku firma skonstruowała chronometr morski model 21 i precyzyjny zegar nawigacyjny model 22. W ten sposób Hamilton stał się najpoważniejszym amerykańskim producentem chronometrów. Od roku 1955 do 1960 firma Zjednoczone Fabryki Zegarków Ersingen z właścicielem Helmutem Epperleinem współpracowała z Hamilton Watch Company. Hamilton wykorzystał współpracę dla siebie i zaowocowało to w 1957 roku wprowadzeniem na rynek elektrycznego zegarka ręcznego z balansem „Elektric”. W 1966 roku Hamilton kupił Büren Watch Company. W 1970 roku firma wprowadziła na rynek pierwszy elektroniczny zegarek kwarcowy z cyfrowym wyświetlaczem LED – model Pulsar. W 1972 roku produkcja została wstrzymana. Markę Hamilton nabyła szwajcarska spółka holdingowa SSIH.
  2. Kilka dni z Hamiltonem Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531) za mną, więc czas na krótkie podsumowanie, a w zasadzie na recenzję tego zegarka. Recenzowany zegarek to współczesna wersja modelu W10, a więc zegarka dostarczanego przez Hamiltona na potrzeby wojska (ściślej na potrzeby RAF-u), w latach 1973-1976. Cieszę się, że Hamilton postanowił być wierny oryginałowi, także gdy chodzi o wielkość recenzowanego zegarka. I od razu pewne wyjaśnienie. Bardzo często w informacjach dotyczących tego konkretnego modelu podaje się, że jego wymiary to 33 x 36 mm (taką informację można znaleźć także na oficjalnej stronie Hamiltona). Zazwyczaj, kiedy podawane są dwa wymiary dotyczące wielkości koperty, to jeden z nich oznacza średnicę koperty a drugi jej wysokość, czy też inaczej, wymiar „od ucha do ucha”. No więc pierwszy rzut oka na wymiary i myśl …, że to w zasadzie zegarek damski, którym nie warto sobie w ogóle zaprzątać głowę. Spieszę wobec tego wyjaśnić, że średnica koperty tego zegarka ma 36 mm, zaś wymiar „od ucha do ucha” to 42 mm. Nadal oczywiście niewiele, ale bez wątpienia nie są to wymiary zegarka damskiego. Oczywiście można zapytać, skąd w tak licznych informacjach dotyczących tego zegarka owe 33 mm? Otóż taki wymiar faktycznie jest, bo jak przystawić suwmiarkę do zegarka i objąć nią kopertę między godzinami „6” a „12”, to …faktycznie otrzymujemy owe 33 mm. Nikt jednak w zasadzie nie informuje, co to za wymiar i stąd faktycznie może powstać mylne wrażenie dotyczące wielkości tego zegarka. Reasumując, podawany wymiar 33 x 36 mm odnosi się tylko i wyłącznie do wielkości koperty. 1. Zegarek dotarł do mnie w standardowym pudełku Hamiltona, zapakowanym w biały kartonik. W zasadzie nic takiego, nad czym można by dłużej się rozwodzić. Ot czarne kartonowe pudełko, skrywające niewielką skrzyneczkę z umieszczonym w niej zegarkiem. W pudełku dodatkowa przegródka, w której umieszczono podbitą kartę oraz dość grubą książeczkę. 2. Jak już ustaliliśmy sobie na wstępie, wymiary koperty tego zegarka to 33 x 36 mm, zaś wymiar od „ucha do ucha” to 42 mm. Grubość zegarka to 10 mm (razem z dość wyraźnie wystającym ponad kopertę szkłem mineralnym z podwójnym antyrefleksem), a więc niewiele. Tu zwracam uwagę na to, że w niektórych recenzjach znajdziecie informację, że grubość recenzowanego zegarka to 12 mm, co nie jest jednak prawdą. Dzięki tym wymiarom i mimo dość mocno wypukłego szkła, wystającego wyraźnie ponad kopertę, zegarek nie sprawia wrażenia ciężkiego oraz nieproporcjonalnego. Wymiar między uszami to standardowe 18 mm (wedle mojej najlepszej wiedzy w modelu W10 było to 19 mm), dzięki czemu nie będzie problemu z ewentualną wymianą oryginalnego paska na inny, gdyby komuś przyszła na to ochota. Koperta o beczkowatym kształcie (tonneau), w całości szczotkowana, z bardzo krótkimi uszami. Do jakości szczotkowania, biorąc w szczególności pod uwagę cenę, jaką trzeba za ten zegarek zapłacić, nie mam żadnych uwag. Warto zwrócić uwagę na to, że szczotkowanie na bocznych powierzchniach koperty jest pionowe. Szczotkowanie jest wyraźnie zaakcentowane, zaś brak powierzchni polerowanych na wysoki połysk uznać należy za zabieg celowy, zmierzający do podkreślenia zarówno rodowodu jak i przeznaczenia tego zegarka. W przypadku pierwowzoru, przeznaczonego dla wojska chodziło przecież o to, aby koperta nie powodowała refleksów świetlnych. Górna krawędź koperty jest delikatnie fazowana (fazowanie to zwęża się, im bliżej końca uszu), przy czym również to fazowanie jest szczotkowane. Dekielek pełny, mocowany do koperty na cztery śruby. Środkowa cześć dekielka również jest szczotkowana. Boki dekielka są polerowane na wysoki połysk. Na dekielku zestaw podstawowych informacji, obejmujących m. in. dane dotyczące producenta, kraj pochodzenia oraz wodoszczelność. Niewielka koronka została umieszczona na godzinie 3ciej. Operowanie nią, z powodu jej wymiarów nie należy do najłatwiejszych, jednak uważam, że zastosowanie w tym przypadku większej koronki zaburzyłoby ogólne proporcje zegarka. Koronka jest karbowana oraz logowana i pracuje bardzo gładko. Parametr wodoszczelności to (za producentem): 10 bar (100 m) /145 psi (328 ft), przy czym koronka nie jest zakręcana. Dla porównania, wodoszczelność innego modelu Hamiltona z linii Khaki, bardzo cenionego Khaki Field Mechanical, to 50 m. 3. Bez wątpienia najbardziej charakterystycznym elementem recenzowanego zegarka jest tarcza. Wprawne oko dostrzeże przy tym pewne różnice w porównaniu z modelem W10. I tak, nie mamy charakterystycznej dla modelu W10 strzałki, która znajdowała się nad godziną 6tą. Nowy model ma w tym miejscy napis MECHANICAL, informujący o rodzaju zastosowanego naciągu (mechaniczny naciąg – ETA 2750, oznaczony przez Hamiltona Cal-649, stosowany był także w modelu W10). Próbowałem dociec, z jakich powodów tak wierna reedycja nie ma tej bardzo charakterystycznej strzałki? I znalazłem filmik, na którym CEO Hamiltona tłumaczy, że ta strzałka pozostaje pod ochroną prawną i jest znakiem zastrzeżonym, do którego prawa aktualnie przysługują Królowej Brytyjskiej. Stąd też w nowym modelu brak tej strzałki, co w mojej ocenie może być wynikiem tego, że albo Hamilton w ogóle nie zwracał się z prośbą o możliwość skorzystania z tego znaku w nowym modelu albo taka prośba spotkała się z odmową. W mojej ocenie szkoda trochę, że tak charakterystyczny element nie znalazł się na tarczy nowego modelu, choć osobiście nie traktuję tego jako wady, skoro sam zegarek spodobał mi się zanim dowiedziałem się o istnieniu modelu W10. Dalej łatwo wyłapać, że model W10, pod godziną 12tą i pod nazwą producenta, miał na tarczy literę T w okręgu. Nie znajdziemy tego elementu w recenzowanym modelu. Zastosowanie tego oznaczenia w modelu W10 wynikało po prostu z tego, że używano w nim trytu, którego nie znajdziemy w nowej wersji. Tak jak w modelu W10, tak i w recenzowanym zegarku napis HAMILTON, znajdujący się pod godziną 12tą oraz pod trójkątem wypełnionym substancją luminescencyjną, został naniesiony na tarczę kursywą. Tarcza w modelu W10 była czarna i gładka. I tu ujawnia się największa różnica, bo choć tarcza w nowym modelu nadal jest czarna, to jednak nie jest ona gładka. Próbowałem oddać to na zdjęciach, bo faktura tarczy nowego modelu naprawdę może się podobać. Tarcza jest chropowata, ziarnista, piaskowana. Bardzo podobną tarczę spotkałem wcześniej w Swordfishu od ZELOSA. Bez wątpienia taka tarcza nadaje nowemu modelowi charakteru i jest tym elementem, który jako pierwszy zwraca na siebie uwagę. Jeśli chodzi o zestaw wskazówek, to jest on analogiczny z tym, jaki znamy z modelu W10. Wskazówki są proste ( w typie sword hands) i ostro zakończone, przy czym ta godzinowa jest delikatnie poszerzana. Wskazówka godzinowa oraz minutowa zostały wypełnione substancją luminescencyjną. Odczyt godziny jest bezproblemowy. Zegarek nie zawiera komplikacji datownika i tu mamy kolejną analogię z modelem W10. Podziałka minutowa w zasadzie identyczna z tą, jaką znajdziemy w modelu W10, w typie railroad, przy czym co piąta minuta jest dodatkowo zaakcentowana (w przypadku minut 5, 10, 20, 25, 35, 40, 50 oraz 55 są to kropki wypełnione substancją luminescencyjną, zaś w przypadku minut 15, 30, 45 oraz 60 są to prostokąty, również wypełnione substancją luminescencyjną). Godziny – za wyjątkiem godziny 12tej oznaczone są białymi cyframi arabskimi. Dodatkowo, na godzinie 6 tej (po obu stronach prostokąta, który odznacza tą godzinę) napis SWISS MADE (w modelu W10 był to tylko napis SWISS – co ciekawe, w modelu W10 napis ten znajdował się poniżej podziałki minutowej, która w związku z tym była delikatnie odsunięta od zewnętrznej krawędzi tarczy). Całość prosta, pasująca do charakteru zegarka i biorąc pod uwagę półkę cenową, wykonana całkiem starannie. Luma w kolorze żółtym, przywodząca na myśl zegarki vintage. Niestety nie dotarłem do informacji, z których wynikałoby, jaka konkretnie substancja luminescencyjna została tu zastosowana. Możemy być pewni, że Hamilton nie zdecydował się, tak jak w przypadku modelu W10, na zastosowanie trytu. Spieszę więc donieść, że w przypadku recenzowanego modelu nie mamy do czynienia z jakością świecenia typową dla diverów od Seiko czy Citizena. Po naświetleniu zegarek oczywiście świeci, jednak nie jest to intensywne świecenie. Do tego świeci stosunkowo krótko. Muszę jednak przyznać, że w ogóle mi to nie przeszkadza, bo tą drobną niedogodność bez wątpienia niweluje wielkiej urody tarcza, z jej ziarnistą fakturą. 4. W zegarku zastosowano werk, który Hamilton oznacza jako H-50. To w zasadzie zmodyfikowana manualna ETA 2801-2, w której obniżono częstotliwość pracy (21 600 bhp – z taką częstotliwością pracowała ETA 2750 stosowana w modelu W10), osiągając w ten sposób wydłużoną do 80 h rezerwę chodu. Wskazówka sekundowa nie „płynie” może tak, jak w zegarkach, w których stosuje się werki pracujące z wyższą częstotliwością, jednak w mojej ocenie, 80 h rezerwy chodu jest wystarczająca rekompensata. Zegarek jest łożyskowany na 17 kamieniach. Werk bez komplikacji daty, a wyciągnięcie koronki od razu blokuje pracę mechanizmu (werk z funkcją „stop sekundy”). Dość proste pomiary wykazały odchyłkę na poziomie -1 - +1s/24h, więc nie mam żadnych powodów do narzekania. Taki sam werk znajdziemy np. we wspomnianym przeze mnie wcześniej modelu Khaki Field Mechanical (mam tu oczywiście na myśli jego ostatnią odsłonę). 5. Recenzowany zegarek to wersja na skórzanym pasku nato. Jest jeszcze wersja na pasku nylonowym (oznaczenie Hamiltona H76419531). Klamra (logowana) oraz sprzączki są szczotkowane. Sam pasek jest w mojej ocenie dobrej jakości. Jest raczej cienki, więc nie podnosi za bardzo koperty zegarka, a do tego jest również miękki, więc bardzo dobrze się układa. Mam wszelako pewną uwagę. Pasek jest dość długi i w związku z tym przydałoby się, aby sprzączka, która podtrzymuje pasek po jego zapięciu (mam tu na myśli tą, która znajduje się bliżej koperty zegarka) miała pewien zakres regulacji. Brak tej regulacji powoduje, że pasek po zapięciu na końcowe dziurki i po przejściu na drugą stronę trochę za bardzo odstaje. To oczywiście uwaga kogoś, kto ma nadgarstek mniejszy niż przeciętny, bo osoby z większym nadgarstkiem nie będą tego odczuwać. 6. Recenzowany zegarek to bez wątpienia bardzo ciekawa propozycja dla kogoś, kto poszukuje zegarka w typie „pilot”, nawiązującego do modelu dostarczanego siłom wojskom lotniczym, a do tego chce pójść w kierunku zegarków wyglądających inaczej niż klasyczne fliegery z okresu II Wojny Światowej. Warto wspomnieć raz jeszcze o tym, że w tym przypadku mamy do czynienia z dość wierną reedycją historycznego modelu, przy czym ta wierność dla jednych (jak ja) będzie dużą zaletą, a dla innych niekoniecznie. Hamilton zdecydował się bowiem na odwzorowanie także wymiarów modelu W10, a to oznacza, że jak na dzisiejsze standardy, mamy do czynienia z zegarkiem relatywnie niedużym, co widać także na tych zdjęciach, na których zegarek ten jest zestawiony z innymi niewielkimi zegarkami z mojej kolekcji, także z Moonwatchem. Ja oczywiście cieszę się, że są tacy producenci jak Hamilton czy Longines (mam tu na myśli model Conquest Heritage, który produkowany jest także w klasycznym rozmiarze – średnica koperty 35 mm, szkło hesalitowe), którzy sięgając po historyczne modele, tworząc ich współczesne wersje nie silą się na „pompowanie” wymiarów, celując przy okazji w tą grupę klientów, którzy lubią małe zegarki czy też tak jak ja, ze względów fizjologicznych, są na takie zegarki skazani. Na plus zaliczam mechanizm, który zapewnia dającą komfort 80h rezerwę chodu, pracuje z taką samą częstotliwością, z jaką pracował werk w modelu W10 i jest bardzo dobrze wyregulowany. Mam wszelako pewne zastrzeżenie, będące przysłowiową „łyżką dziegciu w beczce miodu”. Szkło. Jak już wspomniałem, w recenzowanym modelu zastosowano wypukłe szkło mineralne z antyrefleksem. Rozumiem, że Hamilton chciał stworzyć możliwie wierną reedycję modelu W10 i zastosował szło mocno wystające ponad kopertę zegarka. Nie rozumiem jednak do końca, dlaczego nie zastosował szkła hesalitowego, jakie znajdziemy w oryginale? Takie szło ma swoje wady (zdecydowanie większa podatność na zarysowanie), ale i zalety (większa odporność na uderzenie, możliwość samodzielnego usunięcia niewielkich zarysowań czy wreszcie pewien specyficzny klimat, typowy dla zegarków vintage, wynikający ze sposobu, w jaki światło „pracuje” z tego typu szkłami). Rozumiem, że zastosowanie wypukłego szkła szafirowego mogłoby podnieść cenę tego zegarka. Uważam jednak, że skoro Hamilton w cenie poniżej 2 000 zł jest w stanie zaoferować zegarek z linii Khaki ze szkłem szafirowym – po raz kolejny wspomnę tutaj model Khaki Field Mechanical, to rodzi się we mnie pytanie, czy w cenie zbliżonej do 3 000 zł (z takim wydatkiem trzeba się liczyć przy okazji zakupu recenzowanego modelu) nie można jednak było zaoferować zegarka z wypukłym szkłem szafirowym? A jeśli nie, to dlaczego Hamilton nie zdecydował się na przygotowanie zarówno wersji ze szkłem hesalitowym, dla purystów i wersji właśnie ze szkłem szafirowym? Na podobny krok, przy okazji modelu Conquest Heritage zdecydował się Longines (wersja tego zegarka o średnicy koperty 40 mm wyposażona została w szkło szafirowe, a wersja o średnicy 35 mm znajdziemy szkło hesalitowe). Czy zastosowane w recenzowanym modelu szkło mineralne jest złe? Obiektywnie pewnie nie, bo w końcu daje ono większą niż w przypadku szkła hesalitowego odporność na zarysowanie (tak po prawdzie, nie udało mi się zarysować do tej pory żadnego szkła mineralnego). Takie szkło nie tworzy jednak takiego klimatu, jak szło hesalitowe, kiedy to właśnie ten klimat jest tym, co mocno wyróżnia zegarki vintage czy też osadzone w tej stylistyce. Z drugiej zaś strony szkło mineralne nie zapewnia ono takiego poziomu ochrony, co szkło szafirowe. Jako osoba zainteresowana tym konkretnym modelem, pewnie chciałbym mieć możliwość wyboru wersji, a tak mamy tylko model ze szkłem mineralnym. Tyle więc w temacie Hamiltona Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531). Czy polecam ten zegarek? Czy ma on szansę zostać ze mną na dłużej? Mimo pewnych wątpliwości opisanych powyżej, odpowiedź na oba te pytanie jest twierdząca. Zdecydowanie. Zdjęcia moje (za wyjątkiem zdjęć modelu W10 - ściągnięte z netu oraz zdjęcia, na którym model W10 jest w towarzystwie nowej wersji - też z netu). Jak zwykle zapraszam do komentowania, dyskusji, uwag. Rafał
  3. Kilka dni temu dotarł do mnie po 10 dniach podróży nowiutki pasek Barton Canvas Khaki 24mm (22mm oczywiście), zakupiony w sklepie internetowym Barton. Pasek fajny, miękki, solidny ale... Jest mały drobiazg którego bym się - powiem szczerze - nie spodziewał. Otóż pasek a właściwie jego część z dziurkami ma po prostu... niesymetrycznie wybite otwory w które wchodzi języczek klamerki. Z lewej strony od krawędzi paska do krawędzi otworów jest 10mm a z prawej od krawędzi paska do krawędzi otworów jest 7mm. Jak dla mnie zaskoczka pełna bo wydawało mi się, ciężko jest w dobie szablonów, automatów, form itp. zrobić to krzywo. Nie mam z tego powodu bólu d...y, nie mam zamiaru paska zwracać, reklamować. Opisuję kwestię zupełnie informacyjnie dla estetów którym może coś takiego przeszkadzać, zwłaszcza że przez tą niesymetryczność język klamerki też jest delikatnie przekoszony (vide foto poniżej). Nie odstaje jednak, nie zahacza o ubranie. Czy jest to odosobniony przypadek? Nie wiem. Być może tylko mnie trafił się taki "hand made" ale uważałem do tej pory firmę Barton jako wyznacznik pewnej jakości oferowanych produktów. O tym, że ta część paska z dziurkami jest delikatnie skrzywiona w prawą stronę tworząc coś na kształt banana tylko wspomnę, już bez marudzenia. I nadal uważam, że za 20 USD + 2 USD kosztu wysyłki nie chce mi się tego odsyłać i czekać kolejny miesiąc na rozpatrzenie, wymianę (albo i nie) i ponowną przesyłkę. Pozdrawiam Was wszystkich.
  4. Od czego by tutaj zacząć ? Może zacznę od początku.... Historia zaczęła się dokładnie dwa lata temu, gdy na ekrany kin wszedł film mojego ulubionego reżyseria Christophera Nolana "Interstellar". Jeżeli ktoś go jeszcze nie oglądał, to uwaga, za chwilę będzie spojler. Bardzo istotną rolę w filmie, o ile nie najważniejszą, odgrywają dwa zegarki należące do głównych bohaterów. Jeden z nich, to model dostępny dla każdego w ofercie producenta H-64615135, natomiast drugi był zaprojektowany specjalnie na potrzeby filmu. Powstało tylko 10 sztuk modelu, które wróciły do siedziby Hamiltona. Szkice i wygląd obu zegarków: Wtedy jeszcze nie interesowałem się za bardzo zegarkami i nie udało mi się na filmie rozpoznać marki. Po powrocie z kina szybko odpaliłem wujka Google i wyskoczyła mi od razu nazwa firmy. Krótki przegląd strony internetowej i kilka artykułów o historii marki sprawiło, że bardzo mocno zapragnąłem posiadać któryś z zegarków Hamiltona. Brak dostępności zegarków w sklepach stacjonarnych w Polsce oraz cena sprawiły, że o jakimkolwiek zegarku z logo "H" na koronce mogłem sobie tylko pomarzyć. Z czasem jednak pewne rzeczy się zmieniają i pojawił się u mnie pierwszy zegarek Hamiltona. Zanim dotarł, zwiedził z moim bratem całe wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych i przejechał przez 17 stanów. W związku z tym, że miałem prawie dwa lata na znalezienie idealnego modelu, wybór był bardzo prosty - model H70595593, który charakteryzował się naciągiem automatycznym, szafirowym szkłem, pięknym zamszowym paskiem oraz wodoszczelnością na poziomie WR100. Ok,koniec wstępu, zajmijmy się zegarkiem. Pierwszą rzeczą na jaką zwróciłem uwagę był inny kształt rotora niż na zdjęciach czy filmikach w sieci. Po szybkim upewnieniu się na klubie miłośników Hamiltona, na naszym forum okazało się, że mam w środku mechanizm sygnowany przez Hamiltona jako H-10, a nie standardową ETĘ 2824-2, jak na początku sądziłem. Po zagłębieniu się w temat okazało się, że mechanizm H-10 jest to modyfikowana ETA C07.111 (będąca modyfikacją ETA 2824-2) z 80- cio godzinną rezerwą chodu. Zabieg ten wymagał zastosowania elementów wychwytu z tworzywa sztucznego, które umożliwiły zmniejszenie strat energii. Dzięki temu zabiegowi możliwe było zastosowanie cieńszej i dłuższej sprężyny napędowej, co gwarantuje tak solidną rezerwę chodu. Częstotliwość pracy werku również musiała ulec zmianie z 4 Hz na 3 Hz. Dla dociekliwych link do parametrów: http://watchbase.com/hamilton/caliber/h-10 W internecie spotkałem się z różnymi opiniami na temat "plastikowego" werku. Przeciwnicy zarzucają mniejszą wytrzymałość w kontekście wielu lat użytkowania. Natomiast zwolennicy wypominają, że w wielu znanych werkach (m.in w VJ7750, Lemania 5100) również znajdują się elementy z tworzyw sztucznych i wiele z nich działa prawidłowo nawet po kilkunastu latach. Zostawmy te przepychanki.... Co ja sądzę o tym werku ? Po pierwsze, wiem że elementy syntetyczne będę musiał wymienić podczas serwisu za kilka lat. I z pewnością będzie to zabieg nieco droższy niż w przypadku serwisu zwykłej 2824-2, którą ogarnia praktycznie każdy przyzwoity zegarmistrz. Po drugie, dla mnie rezerwa chodu jest jednym z najważniejszych parametrów zegarka. W przypadku tego modelu sprawdza się idealnie i zegarek odłożony w piątek popołudniu jest gotów w poniedziałek rano, aby wskoczyć na nadgarstek. Częstotliwość zegarka ? Niektórzy narzekają, że 3 Hz to prawie jak kwarc. Chyba zapomnieli, że z taką częstotliwością działa praktycznie 90% modeli Seiko, a kiedyś standardem było 2,5 HZ i nikt nie narzekał. Po trzecie zegarek jest naprawdę dokładny. 15 dniowy test zakończył z odchyłką wynoszącą... 20 sekund, co daje nam około 1,3 sek/dobę. Wynik rewelacyjny. Odczyt sprawdzałem też wyrywkowo w niektóre dni i również wychodziło +/- 1 sek. Teraz może mniej kontrowersyjne tematy: Na plus wypada koperta zegarka w pełni szczotkowana. Szlify są zrobione poprawnie i nie zauważyłem jakichś większych niedoróbek. Polerowana jest za to luneta, co sprawia, że zegarek wygląda o wiele ciekawiej. Tarcza jest bardzo czytelna, wskazówki mają odcień ecru, tak samo jak indeksy. Sekundnik natomiast jest w kolorze, który określiłbym jako matowy srebrny. Tak samo jak ramki wskazówek. Ciężko jest uchwycić to na zdjęciach. Lekki minus za lumę - nie świeci tak mocno i długo jak Seiko. I tyle w temacie. Na minus zdecydowanie pasek. Ogólnie co do wykonania nie mam zastrzeżeń, chociaż uważam, że nie jest wart nawet 1/3 kwoty, jaką życzy sobie za niego producent. Jednak pasek bardzo szybko zbierał brud. Nawet kosteczka do czyszczenia paska, która była dołączona do zestawu na nic się zdała. Obecnie zegarek noszę na kremowym perlonie. Według mnie, to idealne połączenie. A skórzany pasek już się szyje. Żeby nie było za prosto, otwory będą pasować do typowej dla Hamiltona klamerki. Wymiary zegarka sprawiają, że jest on bardzo wygodny w codziennym użytkowaniu. Gwarantuje to jedyne 40 mm średnicy i 12 mm wysokości. Jednak jeżeli ktoś uważa, że to dla niego mało, to myślę, że powinien zaryzykować, ponieważ zegarek wizualnie sprawia wrażenie na około 42mm Recenzja jest tak krótka, że podsumowanie chyba nie ma sensu. Polecam zainteresować się zegarkami tej marki, jeśli jeszcze nie mieliście okazji. Zajrzyjcie także do klubu miłośników Hamiltona na naszym forum, jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej. Historii firmy celowo nie przytaczałem, bo jak ktoś będzie chciał, to sam przyswoi tyle wiedzy ile będzie potrzebował. Na koniec kilka zdjęć na tle hamiltonowego katalogu który każdy z Was może sobie za darmo zamówić na stronie producenta. Mój dotarł ze Szwajcarii w 4 dni.
  5. Witajcie. Rozmyślam nad założeniem do field watcha Citizena AW1410 paska typu Canvas 22mm takiego jak oryginał tyle, że w bardziej letnim kolorze niż czarny, mianowicie piaskowym (khaki, desert, coyote itp.) W Internetach widzę, że Citizen robi takie ale cena powala, znalazłem też Bartona, Morellato, Hirscha. Nic z Polski więc ship też trochę dołoży do ceny. I teraz pytania trzy: - może któryś z kolegów ma takowy, nie noszony i chce zbyć? - jaki ewentualnie wybrać (jakość, cena)? - gdzie kupić, żeby budżet zamknął się w granicach 80 PLN? Podkreślę jeszcze, że nie szukam w kolorze olive green jak również pasków nato czy zulu fotka poglądowa poniżej
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.