Przypomina sie odcinek Zakupu kontrolowanego. Facet szukał auta w budzecie 250k. Podstawili mu RS6, klient napalony. Podali mu koszty serwisu m.in. amortyzatory na os 15k, ceramika na os ponad 50k.,czyli cześci, ktore sie naturalnie zuzywają. Zrobi to przod i tył , i wychodzi ponad polowa wartosci auta, a gdzie reszta. Drugie auto Macan S, kilkuletni z PL, ktos zostawił w rozliczeniu, jak wyzej facet napalony. Była mozliwosc przedłużenia gwarancji za 10k, pod warunkiem co naturalne, zrobienia przegladu w ASO na 60 tys km za 6k. To go już przerastało. Pokazali mu tez volvo v90 , ale rowniez za drogie i wybrał nowe Q50 2.0T za 130k. Q50 samo w sobie bardzo fajne auto, a jego pułap to auta nie za 250k, ale za połowe. Porywanie sie z motyką na słońce i januszowanie jest niezależne od budzetu .