To się wypowiem, możliwe że sprawa trafi do sądu, strony wytoczą artylerię, po czym dojdzie do ugody w miarę satysfakcjonującej wszystkich a najbardziej BMW. Albo nie dojdzie i za 4-5 lat gość dostanie kasę, ale to będzie zależało od biegłych. A jak uda się ustalić odpowiedzialności BMW, to potem już można doić na różne sposoby... O dziwo bardzo dużo spraw to tylko emocje i jakieś niewiadomo co, honor różnie pojmowany, czy inne nieuchwytne szmery-bajery... Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk