Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Danski

IWC Mark XV - recenzja

Rekomendowane odpowiedzi

Jako, że jestem użytkownikiem IWC Mark XV ponad dwa lata, to nadszedł czas abym mógł się wypowiedzieć na temat jego zalet i wad.

Jest to zegarek typu tool-watch (określenie grupy zegarków skonstruowanych do zadań specjalistycznych takich jak: nurkowanie, pilotaż samolotów, misje kosmiczne, żeglowanie itp.) i jego pierwotnym przeznaczeniem było używanie go podczas zadań lotniczych.

 

post-414-0-54076600-1330646067.jpg

Na początek przypomnę, że prekursorem obecnej wersji ‘pilot watch’ był Mark IX, który powstał w 1936 roku. Natomiast charakterystyczny wygląd, Mark XV (który istnieje od 1998) odziedziczył po Mark XI, który narodził się w 1948 roku i został oficjalnie zaprzęgnięty do pracy w the Royal Air Force (RAF). Mark XI to również pierwszy ‘lotniczy’ zegarek z metalowym pierścieniem zabezpieczającym mechanizm przed skutkami działania silnego pola magnetycznego.

 

post-414-0-19723300-1330646069.png

Co ciekawe, IWC nie było ani pomysłodawcą, ani wykonawcą projektu charakterystycznej tarczy Mark XI. Wygląd zegarka zaprojektowało British Air Ministry, a produkcję bliźniaczego modelu podjęła również (oprócz IWC) inna manufaktura… Jaeger Le Coultre.

 

Tyle o historii, czas przejść do mojego egzemplarza.

 

Zegarek idealnie leży na nadgarstku. Koperta o średnicy 38 mm (bez koronki) jest moim zdaniem idealnej wielkości. W wersji na skórzanym pasku praktycznie nie czuje się zegarka na ręku.

 

iwckopertank4.jpg

Cała koperta wykończona jest matowym szlifem, który bardzo dobrze ‘ukrywa’ ewentualne zarysowania. Tylko wąski pierścień (ok. 1.5 mm) wokół szkiełka jest gładko wypolerowany i na nim mogą być widoczne ewentualne rysy powstałe podczas normalnego użytkowania.

‘Uszy’ koperty są tak wyprofilowane i takiej wielkości, że nie odczuwa się ich kontaktu z ręką pomimo, iż krawędzie są dosyć ostre.

 

iwckoronkaqm5.jpg

Koronka świetnie komponuje się z resztą elementów zegarka. Nie jest ani zbyt długa, ani za nadto szeroka i co ważne, nie uwiera właściciela. Warto zaznaczyć, że taką niemiłą przypadłość posiada wiele koronek. Część ta w opisywanym Mark XV jest sygnowana znakiem rybki charakterystycznym dla wodoodpornych produktów z Schaffhausen oraz jest zakręcana w celu zabezpieczenia przed ewentualnym dostaniem się wilgoci (klasa wodoszczelności 60 m) oraz zanieczyszczeń do wnętrza zegarka.

Wielkość ząbków i wymiary koronki oraz fakt, że jest zakręcana/odkręcana sprawiają, że ewentualne dokręcanie zegarka oraz ustawianie daty i czasu jest proste i wygodne.

 

Szkiełko jest szafirowe i sferyczne (wypukłe) pokryte filtrem antyrefleksyjnym z obu stron. IWC poszło z duchem czasu, ponieważ do roku 2003 Mark XV nie był wyposażony w ten luksus. Z jednej strony refleksy na szkiełku są mniej widoczne niż w wersji bez powłok, ale należy nadmienić, że pokrycie szkła filtrem tylko od wewnątrz zapobiega pojawianiu się mikro rys (które mogą być dosyć widoczne) na zewnętrznej części szkiełka. Jest to wynikiem uszkodzenia nie samego szkła lecz powłoki antyrefleksyjnej, która jest o wiele bardziej podatna na zarysowania niż szafir. Muszę przyznać, że mimo pokrycia powłoką zewnętrznej strony szkiełka jej jakość jest na tyle wysoka, że ja osobiście nie zauważyłem jakichkolwiek zarysowań.

Szklana część zegarka przez którą obserwujemy czas, wystaje na ok. 0.5 mm (ostra krawędź szkła) poza górną część koperty, co z estetycznego punktu widzenia jest pozytywnym rozwiązaniem. Niestety bardziej naraża nasze szkiełko na mechaniczne uszkodzenia (w przypadku szafiru grozi to jego odpryśnięciem).

 

post-414-0-74942200-1330646072.jpg

Tarcza Mark XV jest surowa, ale zarazem bardzo przejrzysta. Jest matowa, koloru czarnego. Dzięki temu maksymalnie pochłania światło, czyniąc ów zegarek bardzo czytelnym. Na nią nałożone są wskaźniki minutowe w postaci namalowanych kresek poprzedzielane nieco grubszymi znacznikami oraz sporymi cyframi arabskimi oznaczającymi godziny. Wszystko w tym samym, białym kolorze.

Główny ciężar wskaźników przypada na godzinę 12, 3, 6 oraz 9. W tych właśnie miejscach znajdują się największe znaczniki, które w odróżnieniu od reszty nie są namalowane lecz tworzy je materiał fluoroscencyjny SuperLuminowa w postaci prostokątnych naklejonych pasków. Jedynie na godzinie 12-tej, dodatkowo pod znacznikiem dodano charakterystyczny dla ‘pilotów’ trójkąt. Muszę przyznać, że wygląda to jakby ktoś poprzyklejał taśmę dwustronną. Za, przemawia jednak idealne przycięcie tych pasków oraz precyzyjne ich umieszczenie.

W ciemności indeksy oraz wskazówki świecą idealnie równomiernie, co świadczy o świetnym rozprowadzeniu materiału luminescyjnego.

 

post-414-0-34825100-1330646073.jpg

Przypomnę, że wcześniejsze egzemplarze Mark XV nie ‘świeciły’ dzięki SuperLuminowa lecz odpowiedzialny za to był tryt.

Pokrycie znaczników i wskazówek trytem dawało dłuższy, stały efekt świecenia w ciemności lecz rozwiązanie to posiadało dwie wady: po około 12 latach (jest to okres połowicznego rozpadu trytu) efekt świecenia znacząco maleje oraz z biegiem czasu elementy pokryte tym izotopem zmieniają barwę na żółtawą.

Metalizowane obwódki wskazówek mogłyby być zastąpione wykończeniem matowym ponieważ w pewnych warunkach oświetleniowych czytelność jest mniejsza.

Sekundnik biały bardzo delikatny, co zresztą bardzo mi się podoba.

Dobrym rozwiązaniem jest, że liczby wskazujące dni miesiąca (na godzinie trzeciej) są czarne na białym tle. Daje to symetryczną przeciwwagę w stosunku do dużego jasnego znacznika na godzinie dziewiątej.

Oczywiście nie ma mowy o jakichkolwiek przebarwieniach, paprochach itp. na tarczy. Przyglądając się cyferblatowi pod dużym powiększeniem widzimy, że napisy oraz indeksy są również idealne pod każdym względem.

 

 

post-414-0-11400700-1330646074.jpg

Dekiel zakręcany, konsekwentnie bez żadnych zbędnych ozdobników. Producenci uznali, że wystarczy poinformować na nim, kto jest producentem czasomierza, jaką specjalizację reprezentuje (w języku niemieckim jako, że miejsce produkcji znajduje się w kantonie niemieckojęzycznym) oraz ,że mechanizm jest o naciągu automatycznym. Niezapomniano również o wygrawerowaniu numeru seryjnego.

Tu należy wspomnieć, że IWC od początku istnienia chyba jako jedyna manufaktura archiwizuje każdy swój zegarek. Tak więc podając numer seryjny zegarka możemy uzyskać informacje, kiedy dokładnie został wyprodukowany oraz kto był pierwszym nabywcą (dane te są udostępniane przez producenta dopiero po upływie 10 lat od daty produkcji danego zegarka).

 

post-414-0-24013200-1330646075.jpg

Czas na coś, co utrzymuje zegarek na ręku, czyli pasek z zapinką.

Pasek jest koloru czarnego i wykonano go z bydlęcej skóry. Jest poprawnie wykonany i nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Nietypowa jest natomiast jego szerokość w najszerszym miejscu, która wynosi 18 mm (większość zegarków tej specjalizacji posiada rozstaw ‘uszu’ 20 mm). Moim zdaniem nić szwu mogłaby być koloru białego, co ładnie nawiązywałoby do białych elementów na tarczy zegarka.

Osobiście uważam, że nie jest to rasowy pasek ‘pilot watch’. Dużo ciekawszy pasek IWC proponuje w modelu Pilot UTC lub Big Pilot. Niestety zarówno jeden jak i drugi nie nadaje się do zaadoptowania go w Mark XV ze względu na inną szerokość.

Mimo przeciętnego wyglądu, pasek jest dobry jakościowo. W zasadzie nie ściągam zegarka. Towarzyszy mi w pracy, podczas uprawiania sportów, snu, kąpieli…jak wspomniałem już ponad dwa lata i najsłabszy punkt każdego paska, czyli ‘szlufki’ wyglądają na zdrowe z niewielkimi znakami przytarcia.

 

Mechanizm to modyfikowana ETA 2892-A2. Dla wielu będzie zaskoczenie… bo kupując zegarek za ok. 12 000,- PLN mamy ETĘ w środku? Niestety dzisiejsze czasy to czasy „common”. Wiele części, akcesoriów, podzespołów tego samego modelu jest „pakowana” do różnych produktów różnych producentów. Koszty, koszty ,koszty! Pocieszeniem jest to ,że IWC zamawia ten mechanizm w najlepszej wersji (ETA oferuje dany model mechanizmu w kilku wersjach jakościowych) od potentata „silniczków” zegarkowych, a i tak potem wyrzuca wiele części uzupełniając je swoimi. Producent Mark XV informuje, że praktycznie nic nie zostaje (materiałowo) z oryginalnej ETY…ale wyglądem to „wypisz ,wymaluj 2892-A2!

Nosząc ten zegarek na swoim nadgarstku i nasłuchując pracę „silnika”, nie podoba mi się praca rotoru. Pracuje ociężale, z niemiłym metalicznym dźwiękiem. Ktoś może rzec, że niby jak ma „hałasować” jak nie metalicznie… a jednak mechanizm mojej Omegi Speedmaster wykonanej też z metalu ,pracuje bardziej miękko, jedwabiście.

Mimo, że rotor sprawia wrażenie jakby miał problemy z wyważeniem (jakby się niedokręcał), to zegarek podczas normalnej eksploatacji utrzymuje rezerwę chodu ok. 48 h.

IWC deklaruje, że ich zegarki nigdy się nie późnią. Firma ta rządzi się swoimi prawami i nie zawraca sobie głowy COSC ("ContrÓle Officiel Suisse des Chronometres"). COSC przyjmuje, że zegarek ma status chronometru ,gdy dobowe wahania dokładności zawierają się między -4s a +6s. IWC ma swoje wymogi i wypuszcza zegarki o dokładności chodu od 0s do +7s. Mój egzemplarz przez pierwsze półtora roku użytkowania śpieszył się 1s/24h (zgadza się z obietnicami)…jednakże, dzisiaj po dwóch latach, mój Mark XV późni się 5s/24h. Nieładnie! …a do przeglądu niby jeszcze brakuje 3 lata.

 

Konkluzja: Mark XV jest super prostym, surowym zegarkiem o ponadprzeciętnej czytelności. Jest niepozorny, gdy oglądamy go przez szybę wystawową…lecz założywszy go na rękę zakochamy się w jego prostocie i komforcie noszenia. To zegarek legenda z naleciałościami współczesności (trochę szkoda). Jeśli chcesz mieć codzienny czasomierz (wyłączając ciężkie roboty stolarsko-murarskie) to jest to idealny towarzysz życia .

Na zakończnie dodam, że "przesiadając się" np. z Omegi Speedmaster na Mark XV to czuć różnicę klas... patrząc na tarczę Omegi mamy wrażenie pztrzenia przez mgłę... wszystko jest takie mniej wyraźne...

 

Zdjęcia Mark IX oraz Mark XI zostały zapożyczone ze źródeł internetowych. Natomiast zdjęcia Mark XV są mojego autorstwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pcstud

swietna recenzja, dzieki :D

fotek tylko brakuje :wink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałem - ciekawie napisane


JACEK

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super recenzja, nie zabraklo w niej niczego :D

1. Byl rys historyczny,

2. Duzo szczegolow technicznych,

3. Obiektywne wskazanie wad i zalet wszystkich zastosowanych rozwiazan,

4. Duzo bardzo dobrych zdjec.

 

I czytalo sie z przyjemnoscia...

Jestem pod wrazeniem.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteś wielki!!!! swietna recenzja. Niech zyje IWC !!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość feleksc
zegarek z metalowym pierścieniem zabezpieczającym mechanizm przed skutkami działania silnego pola magnetycznego.

 

można prosić o szczegóły?może jakiejś zdjecie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Późne gratulację ale za to szczere. Dopiero teraz przeczytałem recenzję i jestem pod wrażeniem zarówno warsztatu słownego jak i merytorycznej treści. To dla mnie przełożyło się bezpośrednio na łatwość czytania. Może napiszesz coś podobnego o Omedze?


"Zdziwiło was, panowie, żeście usłyszeli z moich ust słowo "Bóg", lecz zapewniam was, że pojęcie Boga i cześć jaką mam dla niego opieram na podstawach tak pewnych jak prawdy z dziedziny fizyki." - Michael Faraday

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odkopię temacik :]

 

zastanawia mnie jak z tym późnieniem się po latach - zwiekszyło się czy ustało ?

 

Faktycznie recenzja napisana fachowo choć zapewne przez "amatora" - zegarkowego miłośnika amatora :]


Czas zmienia perspektywę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zastanawia mnie jak z tym późnieniem się po latach - zwiekszyło się czy ustało ?

 

 

Cóż, biorąc pod uwagę, że Autor ostatnio zaglądał na forum 30 czerwca 2011 o godz. 09:23, to marne masz szanse się tego dowiedzieć....

Chociaż - kto wie ;)


Czas, to coś, co mówi, jak długo musimy czekać...

a305ed90f05795c0.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, biorąc pod uwagę, że Autor ostatnio zaglądał na forum 30 czerwca 2011 o godz. 09:23, to marne masz szanse się tego dowiedzieć....

Chociaż - kto wie ;)

 

skoro tak twierdzisz :]

chociaż... ja jestem cierpliwy :]


Czas zmienia perspektywę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zegarek jest wystawiony na sprzedaz, wlasciciel powinien sie odezwac ...swietna recenzja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wróciłem :)

Oczywiście Mark'a "Piętnastego" już od dawna nie mam we władaniu (więc nie odpowiem w kwestii "trzymania" czasu), ale zamierzam skonfrontować go z modelem z totalnie innej bajki (za co mogę zostać zlinczowany)...lecz porównanie to nie będzie pozbawione sensu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wróciłem :)

Oczywiście Mark'a "Piętnastego" już od dawna nie mam we władaniu (więc nie odpowiem w kwestii "trzymania" czasu), ale zamierzam skonfrontować go z modelem z totalnie innej bajki (za co mogę zostać zlinczowany)...lecz porównanie to nie będzie pozbawione sensu :)

co masz na myśli? ;):]


Czas zmienia perspektywę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.