Tytanowy Tandorio. Chyba najczęściej noszony na łapie ze wszystkich moich zegarów, Zdetronizował nawet G-szoki. Sprawdzony pod wodą. Niestety wymagał upierdliwej regulacji (i być może "dotarcia"), obecnie +/- 3 sek na dobę.
Rewelacyjnie działający bezel, słabo działający gwint w koronce (tytanowe gwinty mają specyficzne działanie z powodu tarcia). Na szczęście koronki rzadko używam... bo automat... bo często noszę... bo po regulacji nawet dokładny... 🙂
Szkło i pierścień bez żadnej ryski, pomimo intensywnego użytkowania (również "na warsztacie"). Z tego wnioskuję że to szafir i ceramika. Tytan ma fajna cechę: rysy same się goją (tytan się utlenia i robi matowy w miejscu zarysowania).
Niestety przy malowaniu sekundy porysowałem tarczę, i próbując to naprawić, wpadł mi pomysł na "zbąbloną" tarczę, stąd taka dziwna (mam już nową, ale...)
To był mój pierwszy chińczyk i trochę wahałem się dać wtedy za niego coś ok. 350zł, ale zaskoczył mnie tak bardzo in plus, że kupiłem następne chinole.
EDIT: zapominałem już... że miał cholernie ostre krawędzie tych "uszu" przy koronce. Chwila z iglakami rozwiązała problem... a tytan sam "się zagoił".