Nowe Alice in chains brakuje tylko jednego - mocnego głosu i krzyku jaki dawał im przez lata Layne Staley. Mamy charakterystyczne podwojone wokale oraz styl, aczkolwiek jest to troche taki wykastrowany Alice in Chains. Muszą z Duvallem nad tym popracować. A album Dirt to jeden z moich ulubionych płyt wszechczasu, stawiam to na równi z Joy Division, The Doors oraz Nirvana i Soundgarden Ciekawy krążek, chociaż nie każdemu się spodoba atmosfera jaka pray nim panuje. We wszystkim słychać taką "zgniliznę", aż można się poczuć jak Layne w swoim pokoju, w którym przez ostanie 2 lata powoli umierał... Mi ten styl odpowiada, bo jest autentyczny. Pozdrawiam Wysłane z mojego PRA-LX1 przy użyciu Tapatalka