Krótka recenzja podczas wielokrotnego słuchania płyty Alice in chains Płyta z trójnogim psem o tej samej nazwie co zespół już z okładki może przerazić. Same piosenki utrzymane są w bardzo podobnym klimacie. Ciężkie riffy czerpią garściami z metalu. Teksty pisane w bardzo ciężkim okresie Layne'a połączone ze zmęczonym, psychodelicznym wokalem potrafią zmrozić krew w żyłach. Zdania typu "Piosenki o niczym przyklejają się niczym masło orzechowe do mózgu" z jednej strony wydają się bezsensowne, z drugiej jednak są śpiewane w taki sposób, że każdy rozumie ich sedno. Ten krążek to istny pokaż wyrzucania z siebie myśli narkomana, artysty i byłego chłopaka. "Sludge Factory" i "Frogs" należą do dłuższych piosenek, które są mocne w przekazie. Frogs opowiada o toksycznych relacjach międzyludzkich, co obok walki z narkotykami i samotności jest moim skromnym zdaniem motywem przewodnim tej płyty. Duet Staley/Cantrell świetnie dogaduje się tutaj nie tylko na poziomie komponowania piosenek, lecz także podczas śpiewania. To właśnie dzięki 2 wokalom śpiew wydaje się taki demoniczny. Wróćmy na chwilę do piosenki Frogs, ponieważ wiąże się z nią pewna ciekawostka. Słuchać w niej odgłosy żab. Jest to związane z tym, iż niedaleko studia było pełno żab. Postanowili je nagrać i puścić w piosence zatytułowanej na ich cześć Jak sami mówili, wydali 10 000 dolarów na nagranie tych odgłosów. Heaven Beside You za to jest pokazem umiejętności Cantrell. Reszty utworów nie będę opisywał, ponieważ cześć z nich jest dość ciężka w odbiorze, a moje interpretacje dla niektórych mogą się wydawać błędne Reasumując, jest to świetna płyta, na której muzycy dali upust swoim emocjom. Możemy w pewien sposób zajrzeć do ich głów i zastanawiać się, przez co przechodzili, bądź samemu uwolnić się od złych uczuć Ps. Mile widziane wskazówki, porady i pomoc Wysłane z mojego PRA-LX1 przy użyciu Tapatalka