Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że trzymanie (stale się rozrastającego przecież) zbiorku zegarków w kolejnych pudełkach i pudełeczkach, coraz bardziej mnie irytuje. Stąd też zaczęło się kombinowanie - co by tu zrobić, żeby wszystko upchnąć we względnie jednym miejscu i to w taki sposób, żeby dało się z czasomierzy wygodnie korzystać. Jako, że właściwie wszystkie zegarki które posiadam również noszę, z góry odpadły wszelkie gablotki i ekspozytory. Zresztą, założeń było kilka: 1. Zegarki mają być w jednym miejscu 2. Mają być łatwo dostępne, ale nie wyeksponowane 3. Muszą być trzymane z paskami, gotowe do założenia 4. Mają być odpowiednio zabezpieczone No i najważniejsze: Jak otworzę "przechowalnik", to mam mieć możliwość sobie na nie popatrzeć i się nimi pocieszyć, więc całość musi wyglądać ładnie A, i miało być łatwo, domowymi sposobami, bez zbytniej dłubaniny i wykorzystania narzędzi no i oczywiście jak najtaniej. Z początku kombinowałem z dodatkowym kuferkiem, szafką, itp., ale w mieszkaniu przestrzeń ograniczona, a nie chciałem niczego dodatkowego trzymać na wierzchu. Wybór padł więc na wykorzystanie szuflady z ikei, montowanej w szafie pax. Jeśli ktoś ma jednak inną szafę, to też nie szkodzi, bo prowadnice przykręca się na 2 wkręty, a rozmiar pasuje do klasycznych szaf o szerokości 50 cm (są też takie o szer. 100cm). Moja szufladka kosztowała 70zł i ma wymiar 50 x 60. Kolejny etap to przegródki - w pierwszej wersji miały być ze sklejki, ale tutaj dochodziła konieczność cięcia, a to niezbyt mi się uśmiechało. Zupełnym przypadkiem trafiłem jednak (również w ikei) plastikowe "płotki", które można samemu łączyć w "(prawie) dowolnych odstępach. Koszt opakowania z 3 płotkami to niecałe 6zł. Do przegródek które sobie wymyśliłem, potrzebowałem takich płotków 12, czyli doliczamy 24 zł do kosztu ogólnego. Ikeowa szuflada sama w sobie jest jednak ciut zbyt wysoka (podobnie jak "płotki"), aby zegarki były wygodnie ułożone i ładnie wyglądały. Od samego początku założyłem jednak, że spód wyłożę styropianem lub gąbką, podnosząc spód szuflady, a płotki po prostu przytnę. Okazało się jednak, że było by z tym sporo zabawy, a efekt mógłby wyglądać niezbyt fajnie. Dlatego po poszukiwaniach doszedłem do wniosku, że najlepszym pomysłem będzie wyłożenie spodu gąbeczkami z biedronki. Brzmi idiotycznie, ale 2 złożone gąbeczki pasowały idealnie do wymiaru przegródki. Tym sposobem odpadła też konieczność przycinania "płotków". Co więcej, cena opakowania gąbeczek (10 sztuk) to niecałe 2 zł (a w promocji nawet i 1,5 zł), a więc o wiele taniej niż np. gąbka tapicerska. Na wyłożenie szuflady zużyłem 70 gąbeczek - po 2 na każdą przegródkę. Łączny koszt - 14zł. Oczywiście zostawienie tego nie wchodziło w grę. Zegarki potrzebowały ładnego, jednolitego i miękkiego "tła". Najlepszy byłby pewnie aksamit, ale cena za metr tego materiału okazała się powalająca. Stąd też zdecydowałem się na ciemnografitowy, gruby materiał, ciut przypominający filc. Za całkiem pokaźny kawałek (starczyłoby na 2 szuflady) zapłaciłem porywające 20 zł. Z materiały wycinałem prostokąty, nieco większe niż dwie złożone ze sobą gąbeczki. Następnie wycinałem rogi, tak, aby zrobić coś w rodzaju zakładek po bokach. Potem całość smarowałem wikolem (polecam taki w tubce z zamknięciem jak w butelkach z piciem dla sportowców) i oklejałem górę dwóch złożonych gąbeczek. Potem takie już oklejone wkładałem w przegródkę. Poniżej fotka, jak wyglądał pierwszy rząd już oklejonych, na tle reszty nieoklejonych. Zostało tylko zadbać o to, żeby zegarki się nie kurzyły. W tym celu przykręciłem szufladę około 0,5 cm poniżej znajdującej się nad nią półki, a na każdą z krawędzi szuflady nakleiłem coś, co fachowo nazywa się "szczotka odbojowa". Włosie jest miękkie i ciut dłuższe, niż przerwa pomiędzy szufladą a półką powyżej, więc gdy szuflada się zamknie, działa jak uszczelka, blokując kurz. Koszt szczotki (kupowana na metry, w każdym większym markecie budowlanym) - około 3 zł. Zegarki docelowo znajdą się na poduszeczkach (można zamówić na aliexpress, po około 50 centów za sztukę, albo uszyć samemu - aczkolwiek wyprodukowałem 2 sztuki i jak narazie nie jestem z nich na tyle zadowolony, żeby wrzucić tutaj zdjęcia), narazie jednak posłużyłem się prostym, ale dość wygodnym i skutecznym patentem (zresztą podpatrzonym tutaj na forum) - otulina do rur. Dla porządku doliczę jej cenę - około 3 zł za sztukę, korzystałem z 2 grubości (szersza na "większe" paski i węższa na bransolety i mniejsze paseczki w niektórych modelach). Łącznie około 6zł. A tak wygląda całość - koszt około 115zł, mieści 35 zegarków. Szufladę ulokowałem zaraz pod wieszakiem na koszule, więc rano o wiele łatwiej dobrać ciuchy do zegarka Gdyby ktoś szukał względnie taniego i łatwego sposobu, na zrobienie praktycznej przechowalni dla zegarków, z której naprawdę wygodnie się korzysta, polecam takie rozwiązanie.