Od kilku postów próbuję przekonać, że tak nie jest, ale już więcej mi się nie chce.
Wszystko rozumiem, chyba każdy miał wątpliwości. Tylko tym, którzy się zaszczepili, wystarczył głos świata naukowego, nie wiem na co czeka reszta. Na czyj głos, jakie dowody?
Nie każdy bohater nosi pelerynę.
Piszesz o chaosie spowodowanym przez "głównodowodzących". W każdej innej sprawie potrafimy ocenić, czy działają oni dobrze czy źle ( każdy zgodnie ze swoimi przekonaniami), to dlaczego tu nagle zwalamy winę na ich niekompetencję czy błędne decyzje i mówimy, że nie wiemy co robić i mamy wątpliwości, bo oni nie są konsekwentni albo wydają głupie decyzje. Nawet jeśli ktoś faktycznie uzna to za problem, w co wątpię, bo to tylko kolejna wymówka, to jest jeszcze cały świat naukowy i medyczny, który powinien być największym autorytetem w tej sprawie.