Chyba nie ma takiego limitu. Natomiast płatności gotówką powyżej 10k EUR trzeba zgłaszać do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i bodajże właściwego naczelnika US w związku z ustawą z 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Wiem to z teorii jedynie, więc niech mnie ktoś poprawi jeśli w praktyce jest inaczej.
W Polsce jeśli sprzedajesz nieruchomość wartą więcej niż kilkadziesiąt tysięcy zł to IMO są tylko 2 słuszne i bezpieczne opcje:
- konto depozytowe u notariusza
- założenie konta w tym samym banku co kupujący/sprzedający wtedy przelew jest wykonany w kilkanaście sekund u notariusza. Trzeb tylko pamiętać, że w niektórych bankach zmiana limitu powyżej 1-2 mln zł wymaga dodatkowej autoryzacji, która czasami wymaga 24h.
W świetle naszego prawa po podpisaniu aktu nieruchomość zmienia właściciela (nawet jeśli odpowiedni wpis w KW dokona się za kilka tygodni czy prędzej miesięcy). Oczywiście w akcie jest zapis, że kupujący ma określony czas na zapłatę, ale jeśli nie ma klauzuli o poddaniu się egzekucji art. 777 KPC (a nie każdy notariusz ją stosuje z automatu) to później zostaje jedynie droga sądowa, a to nie jest przyjemny wariant.
Fiskus stara się jak może, ale mamy jeszcze bardzo dużą szarą strefę. Nikogo nie dziwi klinika stomatologiczna, która chętnie przyjmie kilkadziesiąt tysięcy złotych (lub EUR od kogoś ze Skandynawii) za implanty, porcelanki itp. w gotówce. Nikogo też nie dziwi notariusz, który obsługuje 300-500 umów rocznie deweloperowi i przyjmuje od klientów indywidualnych tylko gotówkę. Ja noszę w portfelu ok 50-200 zł i źle bym się czuł, gdyby w domu leżało nawet kilka tysięcy zł w gotówce, ale jest całkiem dużo osób, które od lat pomiędzy skarpetami czy słoikami mają kilkaset tysięcy zł i tak im najlepiej. Ja tego nie rozumiem, ale to też nie mój problem w razie 'w'.