Manual jest fajny i ma swój urok tylko w autach sportowych lub mocno usportowionych najczęściej w przypadku tylnego napędu (MX5, GT/GR86, muscle cary, mocniejsze wersje BMW/Lexów, starsze Jagi itp.) o ile nie służą jako daily głównie po mieście. W pozostałych FWD/AWD lepszą opcją jest automat. Obecnie auta z automatami mają zazwyczaj lepsze osiągi niż z manualem, ponieważ człowiek nie jest niestety szybszy od sportowej/usportowionej dwusprzęgłówki. Do zabawy pozostają łopatki w połączeniu z brakiem zmiany biegu przy odcięciu (nie każdy producent na to pozwala). To że w Polsce jest mało automatów (jeszcze, ponieważ zmienia się to dość dynamicznie) wynika jedynie z względnie biednego społeczeństwa (droższy zakup i utrzymanie, nawet jeśli to jest pancerny stary hydrokinetyk) i do niedawna słaba sieć dróg szybkiego ruchu. Nie znam nikogo, kto by chciał powrotu do manuala (oprócz Ciebie 😉 ). Co najwyżej niektórzy się zastanawiają czy manual z 5.0 V8 w Mustangu GT nie będzie zbyt męczący w mieście (a będzie!) jeśli rzadko będzie wypadało się takim autem na tor lub w trasy. Mnie od kilku lat dziwi, że ktoś konfiguruje sobie kompakta czy klasę D w jakieś pierdoły (których nigdy nie użyje) dobijając do 150k na fakturze zakupu, ale bez automatu, bo to za drogie (czyt. 7-8k dopłaty) 😜