Całe szczęście (bez urazy) Twój punkt widzenia dla mnie nie jest istotny. Istotny jest za to punkt widzenia niezależnych zegarmistrzów, a Ci nie chwalą nowych co-axiali Omegi, które w przeciwieństwie do Rolexa bez serwisu co 4-5 lat nierzadko zaczynają już pracować na sucho. Jest sporo zdjęć w sieci jak to wygląda w praktyce. Rezerwa i dokładność chodu to jedno, ale to co się dziej z mechanizmem pod kątem zużycia to znacznie bardziej istotna kwestia jeśli mowa o porównaniu "jakości" mechanizmów pomiędzy markami. W tym momencie METAS, krzem, co-axial itp. schodzi na dalszy plan. Nawet jeśli mają taką samą dokładność jak Rolex, to pomimo z pozoru wielu nowoczesnych rozwiązań, użytkowo w dłuższej perspektywie pozostają w tyle za Rolexem.
To trochę jak z silnikami w autach. Rolexowe 31xx to takie 1.9 TDI na pompie, 32xx to już 1.9TDI na pompowtryskiwaczach, a współczesny werki Omegi to 1.6 TDI CR na pizoelektrycznych wtryskach z 2 turbinami ze zmienną geometrią, dwumasą, EGRem, DPFem, spełniające normy Euro6 (powiedzmy METAS 😛 ) ale z bardziej awaryjnym osprzętem i rozciągającym się łańcuchem rozrządu. Na gwarancji jest ok, po gwarancji albo wysoki koszt utrzymania w ASO albo... i tu jest problem, ponieważ nikt poza ASO nie ma dostępu do ponadnormatywnie zużywających się części (patrząc na to jak trwały był cal. 601, czy 565).
W przypadku nowych aut wyboru nie mamy. W przypadku zegarków (mowa o mechanizmie, nie całej reszcie) jest wybór. Żeby nie było nowy 32xx też już ma rozwiązania bardziej przychylne dla serwisu Rolexa niż niezależnych zegarmistrzów jak to było w 31xx. Jeśli ktoś chce zegarek na najbliższe 30-40 lat z myślą przekazaniu swoim dzieciom, to nadal Rolex będzie lepszym wyborem niż Omega (nowe co-axiale 8xxx). No chyba, że ktoś ma Moonwatcha na 1861/1863 (no ale to trochę bardziej Lemania niż Omega 😛).