Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

mdz93

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    233
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez mdz93

  1. A widzisz. No to zobaczymy jak to będzie. Ale jak dla mnie to dajnie wygląda z tymi przenikającymi "panelami" nie jest tak pusto
  2. Nie ma Te nieaktywne są widoczne cały czas. Pewnie to różnica w technologii, dzięki czemu cyfry są ostrzejsze
  3. No ja się zastanawiam cały czas bo ciężko ale chyba jednak u mnie ciut bardziej srebrny
  4. Dzięki, wiem, na telefonie jak to wrzucałem to inaczej wyglądało (w pionie). Teraz zobaczyłem na kompie i faktycznie jest różnica Dla zainteresowanych wrzucam screen z KS o cenach Dodaję link do większej ilości zdjęć, ponieważ tu nie wszystko się dodało i wyświetla: https://drive.google.com/drive/folders/1d1G88lEtnXw8EmjW4gh14bw2uqClObIy
  5. Dzień dobry! W końcu naszedł ten czas, kiedy mam chwilę i mogę napisać dla Was małą recenzję. Dziś na talerz trafia znakomite retro-danie, jakim niewątpliwie jest Yema LED x KAVINSKY. Yema, tak jak i Kavinsky, pochodzą z Francji i od lat podbijają serca - Yema zegarkomaniaków a Kavinsky audiofilii z zacięciem do electropop'u i muzyki elektronicznej rodem z lat 80' (jak ktoś nie zna to polecam sobie włączyć kilka kawałków: Nightcall, Renegade, ProtoVision - te właśnie lecą na słuchawkach gdy to piszę). Dzięki połączeniu retro stylu zegarkowego Yemy oraz charakterystycznego klimatu Kavinsky'ego powstał projekt limitowanego zegarka LED x KAVINSKY. Wynikiem tego otrzymaliśmy odświeżony i jeszcze bardziej retro model LED, który mogliśmy wcześniej znaleźć w portfolio marki. Jak już wspomniałem, model ten będzie limitowany. Do ilu? To pokaże zainteresowanie, jakim będzie się cieszył. Otóż 18 marca 2022r rusza kampania na Kickstarterze i będzie ona trwać dwa tygodnie. Po tym czasie lista zostanie zamknięta i powstanie tyle sztuk, ile uzbiera się przez dwa tygodnie. Potem koniec, a zegarek nigdy nie trafi do regularnej sprzedaży. Ja jestem bardzo zajarany tym projektem, ponieważ osobiście uwielbiam klimat i styl Kavisnky'ego, a dodając do tego bardzo fajną markę jaką jest Yema, wyszedł świetny zegarek i cieszę się, że mogę brać w tym projekcie czynny udział. Tyle słowem wstępu i przechodzimy do meritum: Przed Wami Yema LED x KAVINSK Limited Edition. Pierwsze co rzuca się w oczy po otrzymaniu zegarka, to specyficzny i niespotykany (dla mnie) sposób pakowania. Bez pudełka, szkatułki, czy tego typu rozwiązań. Otrzymujemy czarny, logowany, materiałowy woreczek ściągany czerwonym sznurkiem. Bez przepychu, oryginalnie, schludnie. W środku znajdziemy również czarne, ale tym razem skórzane etui. Jest miękkie i bardzo przyjemne w dotyku, ale nie umiem powiedzieć czy to eko-skóra, skóra czy coś innego. Wygląda elegancko, z klasą i daje poczucie jakości. Metalowe zapięcie na napę jest sygnowane logiem Yemy. Nad nim znajdziemy tłoczone logo Kavinsky z czerwonym wypełnieniem. Wnętrze jest wyściełane przyjemnym, miękkim materiałem dla ochrony zegarka przed rysami. Poza tym jest broszurka Yemy oraz gwarancja ze skóry. Szkoda, że nie zrobili czegoś bardziej retro, ale rozumiem fakt trzymania się tego - to ich znak rozpoznawczy. Po otwarciu skórzanego etui wyłania się zegarek, a razem z nim w powietrzu można poczuć ten retro klimat. Do recenzji otrzymałem oba warianty, jakie będą dostępne: klasyczny srebrny, oraz bardziej nowoczesna wersja (w moim odczuciu) z czarną powłoką PVD. Mi osobiście zwykła, stalowa wersja bardziej kojarzy się ze stylem retro. Mam przed oczami surową szczotkowaną karoserię DeLorean DMC-12, prostotę i co ważne: to ta wersja występuje w teledysku do piosenki z nowej płyty Kavinsky'ego. Czarna wydaje się bardziej modernistyczna. "Nowoczesna" powłoka PVD, stonowana kolorystyka niczym niewykrywalny dla radarów myśliwiec - tutaj mam przed oczami słynnego Trans Am'a - K.I.T.T. z serialu Knight Rider. Co trzeba przyznać, to czarna wersja mocno zyskuje na żywo. O ile byłem pewny, że będę się rzucał na wersję srebrną, tak teraz ciężko mi powiedzieć jednoznacznie, którą będę chciał upolować. Obie wersje mają swój klimat i sprawiają tyle samo frajdy z noszenia ich i korzystania. Liczę, że po moich zdjęciach będzie Wam łatwiej ocenić, którą byście wybrali. Dla mnie obie są świetne! Jeśli chodzi o sam zegarek i jego technikalia: jest to odmieniona wersja na bazie starszej Yemy LED. Koperta ma wymiary 42mm x 35.50mm, jej wysokość to 10.5mm i wykonana jest, tak jak i nowa bransoleta, ze stali 316L. Wyświetlacz LED jest zabezpieczony szkłem mineralnym, a zegarek ma 50m/5ATM wodoszczelności - tu spadek z 10ATM względem zwykłej wersji. Szkoda, ale lepsze to od 3ATM w Bulovie Computron. Myślę, że na co dzień to wystarczy, a nikt nie będzie takiego zegarka katował w basenie czy morzu. A jakie wrażenie sprawia Yema LED x Kavinsky? Bardzo pozytywne! Dla mnie zmiana wizualna jest na duży plus. Czerwony wyświetlacz LED z metalową ramką wokół i ściętymi narożnikami podoba mi się znacznie bardziej, niż prosty ekran od prawej do lewej strony w zwykłej wersji. Dodatkowo zamiast gładkich powierzchni nad i pod wyświetlaczem, w nowej wersji mamy poziome nacięcia, które mogą się kojarzyć z bocznymi wlotami powietrza lub tylnymi atrapami na lampach z Ferrari Testarossa (to auto też ma swoje wielkie znaczenie i jest związane z twórczością Kavinsky'ego). Bardzo fajny detal, który do mnie mocno przemawia, ale myślę, że nie każdy może go zinterpretować w taki właśnie sposób. Dla mnie to elementy dodające klimatu retro i doceniam takie smaczki jako fan aut, stylu retro i Kavinsky'ego. Pod samym czerwonym panelem widoczne mamy wygrawerowane logo YEMA. To również mała zmiana na plus, względem produkcyjnej wersji. Stalowa, oktagonalna koperta jest na zmianę szczotkowana i polerowana, więc światło ładnie na niej pracuje, a ostre przejścia między płaszczyznami są wyraźnie zaakcentowane i pokazują dopracowanie detali. Ścięte rogi koperty są wypolerowane na wysoki połysk, co w połączeniu ze światłem (zwłaszcza kolorowe refleksy od telewizora, uliczne neony itp.) i LED-owym wyświetlaczem tworzy bardzo przyjemny dla oka efekt. Prawa strona koperty jest zajęta przez dwa przyciski: na godzinie "3" mamy srebrny przycisk aktywujący podświetlenie (Jedno przyciśniecie godzina, kolejne to data i trzecie do sekundy), a na godzinie "4" kontrastujący, czerwony przycisk od trybu ustawień (nie ma się co bać, mi ani razu nie zdarzyło się go przycisnąć przypadkiem, a żeby aktywować tryb ustawień trzeba najpierw wyświetlić godzinę). Trochę szkoda, że nie jest odwrotnie, ale jak tak sobie o tym pomyślę, to przyciskanie czerwonego przycisku kilka razy dziennie dla sprawdzenia godziny i daty było by bardzo destruktywne dla tej powłoki. Samo operowanie przyciskami jest przyjemne i sprawia naprawdę sporo frajdy. Wiele osób uważa, że podświetlenie na przycisk to słabe rozwiązanie, a nie jak to jest np. w G-shock'ach - podświetlenie aktywowane ruchem ręki ku twarzy. Ja po kilku dniach używania stwierdzam, że to po prostu jest klimatyczne, efektowne i trochę uzależniające. Poza tym dzięki temu rozwiązaniu bateria nie wyczerpie się w miesiąc, jakby miało to miejsce w przypadku automatycznego podświetlenia. Skoro wiemy już, jak "odpalić" to cudo, to przejdźmy do wisienki tego tortu - wyświetlacza. To on robi tu ogromną retro-robotę, a jednocześnie jest zrobiony w nowoczesny sposób (taki trochę restomod, pozostając w tematyce motoryzacyjnej). Pod mineralnym, lekko wystającym (0.5mm?) szkiełkiem znajdziemy czerwony moduł odpowiedzialny za wyświetlanie aktualnej godziny oraz daty. Dla wielu może się on kojarzyć z cyfrowymi budzikami, które swoją czerwoną poświatą potrafiły oświetlić pół pokoju. A jak jest tutaj? Po prostu fantastycznie! To, co mnie w nim urzeka, to ostrość i wyrazistość. Kreseczki składające się na cyfry są ostre, wyraźne, a przy tym nie rażą po oczach nawet w ciemności. Porównywałem jakość wyświetlacza do Bulovy Computron i moim zdaniem to jest przepaść. Bulova wygląda jak za mgłą, blado, bez kontrastu, gdzie Yema ma ostrość niczym miecz świetlny. Z moją wadą wzroku bardzo zwracam uwagę na ostrość i wyraźny obraz, a to co zrobiła Yema, to uczta dla moich oczu. Jeśli chodzi o odczyt, to w ostrym słońcu, w totalnej ciemności i pod każdym kątem jesteśmy w stanie bez problemu odczytać godzinę, a samo podświetlenie trwa jakieś 3 sekundy. Według mnie, każdy kto choć trochę lubi te klimaty retro-cyfrowych zegarków i zobaczy ten wyświetlacz w akcji, będzie chciał go mieć. Ja jestem totalnie i w 100% zachwycony. Jako, że LED to zegarek naręczny, to czas na temat bransolety. Ona również została zmieniona i to całkiem mocno. Produkcyjna wersja ma zwijane ogniwka w formie poziomych płytek i zapięcie na zatrzask jak w modelach Casio Vintage. Nowa bransoleta to trzyrzędowa konstrukcja z pełnych ogniw, z zapięciem zwalnianym przyciskami po bokach, i wygrawerowanym, ozdobnym "K". W odróżnieniu do zwykłego LED'a, bransoleta w tej wersji jest zintegrowana z kopertą, co również dodaje charakteru, ponieważ kojarzy się z klasycznymi projektami spod ręki Geralda Genty. Nie każdy lubi taki design, bo ogranicza dostęp do zamiennych pasków, ale umówmy się: dla mnie ten zegarek na bransolecie wygląda tak dobrze i wpisuje się w klimat, że nie widzę powodu do zmiany. Na koniec został nam dekiel: prosty, wciskany i szczotkowany. To na nim znajdziemy podstawowe informacje, a w finalnej wersji wygrawerowane oznaczenie "ONE OF XXXX". Podsumowując: Jestem wprost zachwycony tym zegarkiem! Jestem też świadom, że to nie zegarek dla każdego. LED x KAVINSKY ma w sobie tyle klimatu, tyle stylu retro, że aż nim kipi, ale w pozytywny sposób i ja to w 100% kupuję! Myślę, że wiele osób doceni jego charakter, to do czego nawiązuje oraz część zegarmistrzowską oraz wkład Yemy: wykonanie, detale itd. Natomiast Ci, którzy lubią słuchać muzyki Kavinsky'ego po prostu będą go pragnąć, bo trafia w ich gusta i dopełnia tego retro nurtu, który stworzył przez lata. Dodatkowo, który z fanów jego muzyki nie chciałby nosić dumnie zegarka wprost z teledysku, na którym kultowy idol sprawdza czas na tym samym, charakterystycznym wyświetlaczu odpalanym z "knefla"? Na koniec zapraszam do obszernej galerii zdjęć, gdzie chciałem zatrzymać ten retro klimat, który mi towarzyszył od momentu, gdy dostałem te zegarki na testy, a jednocześnie pokazać co sobą reprezentują te zegarki. Dziękuję za uwagę, miłego oglądania i dobrego dnia!v
  6. Dzień dobry w niedzielne popołudnie :) W końcu jest chwilą wolnego czasu i mogę się podzielić moimi zachwytami i opinią o nowym gościu w kolekcji: Draken Benguela Na pierwszy ogień idzie forma, w jakiej przychodzi zegarek. Po otwarciu paczki ukazuje się skórzane, porządne, sztywne etui transportowe na zamek z nazwą marki na górze. Przyjemne w dotyku, dobrze wykonane i co najważniejsze - praktyczne! Lubię i doceniam takie dodatki :) Mamy wrażenie, że obcujemy z produktem premium :) W środku znajdziemy dwie przegródki na zegarki, przedzielone skórzaną wkładką. W jednej z nich jest umieszczony zamienny pasek silikonowy z system szybkiej zmiany. Pasek jest przyjemny w dotyku, kolor pasuje do tarczy a sprzączka jest matowa tak jak koperta zegarka. Poza paskiem jest czarna koperta, a w niej broszurka Drakena oraz kartonik z ręcznie wypisanym zdaniem: "WELCOME TO TEAM DRAKEN". Miły akcent, którego próżno szukać w masowo produkowanych zegarkach :) lubię to! W drugiej przegródce znajdziemy sam zegarek: Draken Benguela Green NH35A. Jeśli chodzi o zegarek to zacznijmy od numerków, bo są całkiem imponujące: - średnica bez koronki 43mm - L2L 53.3mm - między uszami jest 22mm - wysokość 15mm - odporność na poziomie 500m - waga 221g Tak więc widać po parametrach, że to całkiem muskularny zegarek i na mniejszych nadgarstkach raczej nie zagrzeje miejsca. Z drugiej strony jest on bardzo wygodny i na moim nadgarstku 18cm układa się świetnie! Czuć wagę, czuć jego rozmiar, natomiast w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Daje wrażenie bardzo zwartego, porządnie wykonanego zegarka, który dużo przetrwa. Marka Draken chciała stworzyć oryginalny projekt tool watch'a, z którym można przekraczać swoje i jego granice. Chyba im się udało, bo zegarek nie daje odczuć, że podda się tak łatwo :) Co do budowy samego zegarka, to zacznijmy od pierwszego elementu, który od razu rzuca się w oczy: szkiełko. Szafirowe, wypukłe szkiełko z wewnętrznym, niebieskim antyrefleksem. Wygląda świetnie, ar działa bardzo dobrze, a przez kształt soczewki pod różnymi kątami tworzą się zniekształcenia, co utrudnia robienie zdjęć z niektórych perspektywy, ale dodaje też uroku :) Pod szkłem pracują nam trzy wskazówki: Sekundowa - długa, smukła, z pomarańczowym grotem Godzinowa typu sword - dość krótka, gruba, z dużą ilością lumy, sięga do linii indeksów. Minutowa również typu sword - długa, wypełniona zacną ilością lumy, sięga prawie do końca i indeksów, więc nie ma opcji pomylić jej z pozostałymi. Wszystkie wskazówki mają lekko matowe wykończenie, co ładnie koresponduje z matową kopertą i bransoletą ale równocześnie ładnie odbijają refleksy światła. Dzięki temu odczyt aktualnej godziny w każdych warunkach jest prosty, szybki i przyjemny :) Zastosowanie tego samego rodzaju lumy tworzy spójność w każdym calu (centymetrze :D ) Poniżej wskazówek mamy tarczę. Tutaj naprawdę dużo się dzieje :) Mamy tu wiele poziomów, warstw, detali, które tworzą niesamowity efekt wizualny. W tej wersji tarcza jest ciemnozielona, co świetnie się komponuje z beżową Super-Luminovą i pomarańczowymi akcentami. Środek tarczy jest obniżony i w tym obszarze znajdziemy na godzinie "12" logo z nazwą, a na "6" model i rodzaj mechanizmu (w tym przypadku o naciągu automatycznym). Na kolejnym poziomie mamy indeksy w formie tarczy kanapkowej. Wycięte elementy tarczy odsłaniają Lumę w opcji Radium - czyli z efektem postarzenia. Na godzinie "6" został umieszczony datownik. Ale nie taki zwykły :) tło tarczy datownika jest pokryte tą samą lumą co indeksy i wskazówki, więc w nocy nawet datę można spokojnie odczytać, a samo okienko jest przez to dyskretne. To duży plus dla osób, które nie lubią typowych okienek datowników, no i jest miłym detaleml. Mało gdzie można znaleźć takie szczegóły :) Poziom wyżej mamy indeksy. Tak, kolejne indeksy. Nad każdym okienkiem z lumą znajduje się "wiszący" srebrny/szary indeks. Wygląda to fenomenalnie! Jeszcze bardziej podkreśla swoistą surowość i przestrzenność tego projektu. Po obwodzie został umieszczony pierścień z podziałką minutową. To z niego tak jakby "wychodzą" wiszące indeksy. Bardzo oryginalne rozwiązanie i przykuwa wzrok :) Dookoła tarczy pracuje obrotowy, 120to-klikowy, stalowy bezel. Wygodny, chwytny, bez ani milimetra luzu, z wyraźnie zaznaczoną skalą minutową i trójkątem na godzinie "12" wypełnionym lumą. Klik jest pewny, głośny i przyjemny :) Pod tarczą pracuje automatyczny mechanizm NH35A. Co ciekawe Draken oferuje ten sam model również w wersji z mechanizmem ETA 2824. To kolejny świetny ruch tej marki. Każdy znajdzie coś dla siebie: kto woli dobrze i tanio ma niebrandowane seiko, a dla tych co mają większe wymagania i chcą mieć coś lepszego - znany szwajcarski werk. To dobry pomysł moim zdaniem i chętnie bym go zobaczył u innych marek :) Jak jest werk to musi być koperta wokół niego :D Koperta w tym modelu jest masywna i - jak cała reszta - wykończona na mat metodą sandblast. Uszy koperty zostały od góry scalone, więc nie widać mocowania paska. Nie byłem co do tego przekonany kiedyś, ale teraz bardzo mi się to podoba ;) Dodaje masywności i jest kolejnym elementem wyróżniającym ten zegarek na tle konkurencji. Na lewym boku wygrawerowany wielki napis DRAKEN, rozwiewa wątpliwości z jakim brandem mamy do czynienia ;) Prawy bok jest zarezerwowany dla zaworu helowego na godzinie "2" oraz koronki na "4". Zawór helowy wystaje delikatnie ponad kopertę i jest ozdobiony pomarańczowy pierścieniem. Bardzo ładnie to wygląda i pasuje do pomarańczowego grotu sekundnika oraz napisu "BENGUELA". Koronka ma wyraźne nacięcia i jest wystarczająco duża, by wygodnie nią operować (jest zakręcana - mamy tu aż 500m wodoszczelności :) ). Jakby było mało detali to na koronce jest wygrawerowane logo Drakena z tłem wypełnionym lumą. W nocy pięknie świeci, a samo wykonanie jest na wysokim poziomie. Odwracając kopertę do góry nogami ukaże się nam pięknie grawerowany, zakręcany dekiel. Na środku grubym, wyraźnym, wypukłym grawerem został przedstawiony kraken (a raczej jego macki) wśród fal, oraz nazwa marki. Grawer ma piękne detale, jest bardzo wyraźnie zaakcentowany i cieszy oko. Dawno nie spotkałem się z tak wykonanym deklem. Dookoła, jak zwykle bywa, naniesiono podstawowe informacje o zegarku, w tym numer - u mnie #037 :) Zamykając temat koperty, przejdźmy do mocowania. Wcześniej wspomniałem o gumowym pasku, ponieważ sam zegarek przychodzi już na bransolecie. Kawał porządnego kajdanu, z pełnymi ogniwami, z systemem szybkiej zmiany. Zapięcie typowe dla divera - zatrzask z dodatkowym zabezpieczeniem przed otwarciem oraz wyposażony w mikroregulację. Na szczęście jest to gruby kawał stali, a nie wytłoczona puszka coli. Na zabezpieczeniu również podpisał się Draken :) Co do bransolety mam dwa malutkie minusiki. Jeden to fakt, że matowe wykończenie szybko się wyciera w miejscach styku elementów (na przykład przy zapięciu). Jest to naturalne i normalne, ale wolę napisać dla tych perfekcjonistów, którym mogłoby się to nie spodobać :) Druga rzecz to wybijane trzpienie mocujące ogniwa. Patrząc po gabarytach zegarka i ilości detali, trochę przeszkadza mi fakt, że nie zrobili skręcanej bransolety. Jest łatwiejsza do skracania a przy tym pewniejsza. No i po prostu by tu pasowały jako do toolwatcha o takich rozmiarach i w tej wadze ;) Co prawda są droższe zegarki z takim rozwiązaniem, ale byłoby to mile widziane w Drakenie :D zwłaszcza, że mój ukochany Phoibos miał skręcane bransolety w zegarach poniżej 2000 :) więc da się :) To chyba tyle, więc słowem podsumowania: Draken Benguela to fantastyczny zegarek. Jego oryginalność, ilość detali, dbałość o szczegóły jest niesamowita! Mimo charakterystyki tool watch'a, cieszy oko i pozwala za każdym razem zatrzymać się na nim na chwilę dłużej, niż tylko rzut oka by sprawdzić godzinę. No i stosunek tych wszystkich parametrów do ceny jest ciężki do pobicia. Phoibos może czuć się zagrożony :) Ciężko by mi było wybrać pomiędzy nimi. Przy takiej decyzji brałbym pod uwagę niuanse jak kolorystyka, wielkość, design. Obie te marki mają fantastyczne, oryginalne projekty i obie szczerze polecam, a wybór pomiędzy jedną a drugą to ciężki orzech do zgryzienia. Tak więc zegarek mogę szczerze podzielić nawet bardziej wymagającym klientom, Draken pokazał klasę i możliwości jskimi dysponuje. Mają swój cel, swoją wizję i realizują ją w fenomenalny sposób. Ja się strasznie jaram tym projektem i cieszę się, że wybrałem ten model. Ma w sobie tyle charakteru i detali, że ciężko będzie się nim znudzić :) Na koniec cena, bo o tym nie było :) A więc (trzymajcie się krzeseł): wersja NH35A to 2250, a ETA 2824 to 2790zł. I to już u nas w czasuprzetrzen.pl (więc bez VAT, cła i na drugi dzień kurierem :) ) Za takie parametry, wykonanie i cały zestaw jaki otrzymujemy to cena lepiej niż dobra. Oczywiście dorzucam zdjęcia (sporo zdjęć) dla pokazania Bengueli z bliska :) Wielkie podziękowania dla czasuprzestrzen.pl za przekonanie mnie do Drakena zamiast kolejnego Phoibosa - warto było :D Dobrego wieczoru i jak mawia klasyk: "znośnego tygodnia" !!!
  7. Na Aeonie promka 2 za 1 z Venezianico fajna opcja sprawdzić nową nazwę i nowy design
  8. Promocja jest na Facebooku. Strona nie jest Ci potrzebna :)
  9. Black friday/cyber monday i wszystko w jednym, czyli promocje w Aeon - Kącik Zegarkowy Codziennie coś innego w dobrej cenie. Można trafić na Zelosa, Gruppo Gamma, Boldr, RZE, Reiser itd. itp. Warto obserwować i sprawdzać co w dany dzień jest przecenione udanych zakupów!
  10. Witajcie w to piękne, wpółdopiątkowe popołudnie Dzisiaj przychodzę do Was z czymś nowym w kolekcji: Phoibos Apollo Jest to nowy model od Phoibosa, tym razem nawiązujący bardziej w kierunku gwiazd za sprawą nazwy, jednak będący nadal nurkiem z prawdziwego zdarzenia A co tym razem dostajemy od tej marki? Oczywiście szafirowe szkło z antyrefleksem wewnętrznym. Efekt bardzo dobry, AR działa świetnie, wszelkie refleksy zniwelowane i tarcza jest widoczna pod każdym kątem tak samo dobrze. Pod szkiełkiem mamy bardzo interesującą tarczę kanapkową. Na samym "dnie", w wyciętych elementach tarczy widzimy białą i pomarańczową lumę. Następnie jest szara tarcza o chropowatej strukturze (powierzchnia księżyca?🤔) Z indeksami wykonanymi z masy luminescencyjnej (BGW9 w dwóch kolorach jak podaje producent). Po zewnętrznej części biegnie oring z podziałką minutową, który jest wyżej niż sama tarcza co jeszcze bardziej podbija ten efekt głębi. Na godzinie 3 znajdziemy wycięcie na datę - i tu wielki szacun - w kolorze tarczy u góry oczywiście logo Phoibosa, na dole informacja o tym, że jest to automat i ma wodoszczelność na poziomie 20ATM. Czas odczytujemy za pomocą dużych i wyraźnych wskazówek. To co mi się w nich srednio podoba, to ich grubość. Trochę to wygląda, jak wycięte z papieru technicznego, kolor czarny. Natomiast ich rozmiar, kształt (każda inna) i czytelność dają duży komfort a duża ilość lumy pozwli na odczyt w każdej ciemności Małym plusikiem u mnie jest to, że przerwa we wskazówce minutowej jest takiej szerokości jak pomarańczowe okienka na tarczy więc fajnie to wygląda jak wskazuje akurat pełną minutę taki detal, a cieszy Za ruch wskazówek odpowiada niezmiennie lubiany, popularny mechanizm seiko nh35 Całość jest zamknięta w tytanowej kopercie o wymiarach 42 x 48 x 12,5 z powłoką zapobiegającą rysowaniu się: UltraHex. Koperta jest ładnie wykonana, wykończona satynowaniem, z ostro zaznaczonymi krawędziami. Na godzinie "4" mamy wypustki chroniące koronkę, a sama koronka jest logowana, zakręcana i baaardzo wygodna Jako, że mamy do czynienia z diverem znalazło się miejsce na bezel. Jednokierunkowy, tytanowy, 120-to klikowy, z wygodnym karbowaniem na brzegu pozwalającym wygodnie nim operować. Wkładka jest tytanowa i pokryta czarnym DLC. Luzów brak, centrowanie jest w punkt, klik jest precyzyjny i pewnie się zaklikuje w kazdej pozycji. Kontrasowe indeksy są wypełnione lumą BGW9 oczyście. Od spodu mamy grawerowany dekiel z podstawowymi informacjami i wizerunkiem astronauty Bransoleta tytanowa, również pokryta powłoką UltraHex, dość długa (musiałem zrzucić 3 ogniwa + na mikroregulacji na max skrócić przy nadgarstku 18cm), z bezpiecznym zapięciem i co na duży plus - skręcanymi ogniwami. Bardzo lubię to rozwiązanie bo jest proste i skuteczne, a do tego najłatwiej je skrócić A co ja o nim myślę? Po zdjeciach nie byłem zbytnio przekonany. Ośmiornica w kosmosie? Hmm 🤔 ale na żywo mnie kupił. To pierwszy mój zegarek w tytanie i ta lekkość jest odczuwalna. Do tego wykonanie jak u Phoibosa - świetne (jak zawsze z resztą) Dużo detali, sporo się tu dzieje i przykuwa wzrok. Jedyny mały minus to te wskazówki, ale nie jest to minus za który można ten zegarek skreślić. Ot taki szczegół Poza tym jest świetny i bardzo wygodny, co w połączeniu z lekkością tytanu robi z niego świetny zegarek codzienny i sportowy No i ta luma. No świeci po prostu genialnie Phoibos po raz kolejny się spisał i zrobił coś innego, w swoim stylu i naprawdę dobrze im to wyszło No i na koniec ostatni +, ale najważniejszy aspekt wielu: cena 1690zł u Polskiego dystrybutora (czytaj od ręki, kurierem, bez żadnych podatków itd ) Ja bardzo polecam, jest kilka kolorów i każdy powinien coś znaleźć dla siebie Pozdrawiam, no i jak zawsze parę zdjęć na zachętę Dobrego popołudnia!
  11. UWAGA UWAGA PROSZĘ O UWAGĘ Niestety jakaś menda bez honoru się nie bała i zaje... Ukradła zegarki z przesyłki. 3 xicorry ze zdjeć F125p czarny z charakterystycznym paskiem recznej roboty. Dodatkowe foto z numerem z dekla jak by ktoś widział Mistral z paskiem rally od M.Wojnar też wyróżnia go spośród wszystkich innych Spark szary bez znaków szczególnych niestety, numer z dekla na karcie gwarancyjnej Wszystkie używane więc noszą ślady użytkowania. Gdyby ktoś gdzieś widział w lombardzie, olx, allegro itd itp proszę o pomoc. Za pomoc w odzyskaniu na pewno się odwdzięczę Proszę o pomoc i pozdrawiam
  12. Niech się dobrze nosi zapraszam ponownie, tym razem po lemon sharka ;D
  13. Następna fajna promocja od Aeon. Tym razem na Boldr'y więc jak ktoś szuka to teraz jest dobry czas na zakupy na zachętę mój Odyssey freediver pozdrawiam i życzę miłych zakupów
  14. Kod promocyjny na zegarki Radia: summerheat2021 W koszyku daje -50$ na cały zakup
  15. Dobra promocja na MV mi wyskoczyła w Aeon może ktoś szuka to warto skorzystać pozdrawiam i miłych zakupów!
  16. mdz93

    Edc/Diver do 2500zł

    Ja mogę polecić od siebie Boldr Odyssey freediver W tej cenie ciężko o coś lepszego. Masz automat miyoty, wr300, szafir, ceramiczny bezel szczotkowany, świetna luma, matowe wykończenie, 30 miesięcy gwarancji. Na dodatek zegarek przychodzi w fajnej skrzyneczce do transportu
  17. No i przyjechał mój piękny Roue TPS Three. Jakby ktoś chciał, to wrzuciłem tekst o nim na forum
  18. Witajcie. Dawno nic nie pisałem, a coś nowego dzisiaj do mnie zawitało. Zachwycałem się do niego odkąd zobaczyłem go na reklamie na FB i w końcu jest! Słowem wstępu Marka ROUE: Mikrobrand stworzony przez Brazylijczyka z Polskimi korzeniami: Alexa. Marka istnieje od 2017 roku i skupia się na stylistyce lat od 50 do 70 i głównie czerpie inspiracje ze sportów samochodowych i samych samochodów. Sama nazwa: Roue z francuskiego oznacza koło, więc od początku kierunek został precyzyjnie nakreślony Mój wybór padł na model TPS w wersji z niebieską tarczą. W portfolio Roue ma kilka projektów, każdy w swoim oryginalnym stylu i jest na czym oko zawiesić, jednak do tego konkretnego od razu poczułem chemię. Bardzo spodobał mi się ten chronograf, jego design i zachwyciłem się oryginalną kolorystyką: niebieska stonowana tarcza, szare dodatki i akcenty w soczystym, żółtym kolorze. Bardzo mnie to skusiło i na żywo robi naprawdę super wrażenie. Ale zacznijmy od technikaliów -Koperta ze stali 316L, średnica 40mm bez koronki, 13.4mm wysokości ze szkłem, oraz 20mm między uszami -Wypukłe (bardzo!) szkło k1 z antyrefleksem (bardzo dobrym!) i powłoką szafirową -Wr50 -w zestawie 2 paski: skórzany rally i gumowy To zacznijmy tak, jak przychodzi do nas zegarek, więc pudełko i zawartość. Pudełko w którym przychodzi zegarek jest estetyczne i proste. Przypomina teksturą i w dotyku skórę ale oczywiście nią nie jest. Na wierzchu mamy niewielkie, ale odznaczające się logo ROUE (bedzie tego trochę :D) W środku znajduje się materiałowy roller zawiązywany szmurkiem z tego samego materiału. Jest w kolorze szarym, tak jak i pudełko i na nim również znajdziemy delikatne logo marki (kolejne). A co skrywa roller? Mamy tu kartę gwarancyjną w bardzo minimalistycznym stylu, ściereczkę do utrzymania zegarka w czystości, dodatkowy pasek i sam zegarek oczywiście. A jak prezentuje się zegarek? Dla mnie jest cudo. Ładne detale, dużo smaczków, estetycznie wszystko zrobione, dopracowane i czuć ducha retro. Ale do rzeczy i po kolei Koperta ze stali 316L ma przyjemne 40mm średnicy i niecałe 13.5mm wysokości więc jest bardzo wygodnie na nadgarstku. Wygodę noszenia zapewniają rownież dobrze wyprofilowane uszy. Powierzchnie są szczotkowane, jedynie luneta i krawędzie są polerowane co podkreśla ładną linię. Dekiel jest grawerowany, matowe tło i polerowane, wypukłe polerowanie przedstawia front modelu Porsche 910. Do okoła wygrawerowano podstawe informacje i numer limitacji, bo każdy kolor limitowany jest do 1000 sztuk (taki fajny smaczek, ja bardzo lubię takie dodatki). Z boku koperty znajdziemy koronkę z grawerowanym logo, oraz dwa pushery do obsługi chronografu. Są one polerowane i dzięki temu ładnie odznaczają się na tle szczotkowanego boku koperty. A co w kopercie tyka? Mechanizm mecha-quartz VK63 od seiko. Mamy tu wskazania godziny, centralny sekundnik stopera, po prawej wskaźnik 24h, po lewej minuty stopera, a na dole sekundnik. Największą zaletą tego mechanizmu jest praca chronografu jak w zegarku mechanicznym. Co to znaczy? Sekundnik stopera ma płynny ruch, a nie "tyka" jak w typowym kwarcu i zerowanie jest natychmiastowe, bez pełnego obrotu tak jak to zazwyczaj jest w stoperach na baterie. Dla niektórych może być problemem brak datownika, dla mnie nie jest, dzięki temu mamy bardziej minimalistyczny design i nic nie zakłóca harmonii. Wskazania na tarczy są bardzo czytelne i klarowne jak na zegarek z komplikacją chronografu. Sama tarcza jest oryginalna i dobrze wykonana. Dzięki trzem poziomom, różnymi sposobami wykończenia i kilkoma kolorami uzyskujemy bardzo interesujące połączenie, które świetnie pracuje w świetle. Subrarcze są srebrne i prążkowane z wyraźną teksturą, ich obwódki są za to satynowe. Sama tarcza jest w matowym, niebieskim kolorze (nie jest to odcień często widywany w zegarkach, jest bardziej pastelowy i zgaszony co mi bardzo odpowiada). Subtarcza na godzinie 3 różni się od pozostałych: jest bardziej płaska i jej obwódka jest w dwóch kolorach, szarym i niebieskim (jak tarcza). Do okoła mamy naniesione dość grubą warstwą lumy indeksy godzinowe. Subtarcze otacza wypukły pierścień w kolorze srebrnym z naniesioną skalą minutową. Jest to kolejny element, który tworzy nam głębię w tym modelu. Całkiem na zewnętrz mamy pierścień ze skalami: tachymetru i pulsometru, ponieważ mamy je obie w tym przypadku. Dla odróżnienia, skala pulsometru jest na szarym tle i zajmuje 1/4 okręgu. To ten sam kolor jaki znajdziemy na obwódce subtarczy 24h. Wyżej mamy wskazówki. Proste, nawet bardzo, białe, z wypełnieniem masą luminescencyjną na końcu. Trochę przypominają sztachety z kultowej Vrarki chrono Podoba mi się ich prostota i czytelność, a dodatkowy plus za długość wskazówki minutowej, która sięga do samego pierścienia. Idealnie Dużą rolę mają tu żółte dodatki. Mamy żółte logo Roue na godzinie 12, skala tschymetru, ale najważniejsze są wskazówki. Żółta wskazówka sekundnika dodaje sportowego pazura ale to nie wszystko. W takim samym kolorze jest wskazówka minutowa chronografu, co ułatwia odczyt danych ze stopera i jasno pokazuje korelację między nimi. Osobiście lubię takie smaczki i bardzo mi się to podoba Ponad tarczą znajdziemy szkiełko. Tak jak wspomniałem na wstępie, jest to K1 z antyrefleksem i szafirową powłoką. Antyrefleks działa barszo dobrze, tarcza jest widoczna w różnych warunkach i pod różnymi kątami więc tu na pewno plus. Samo szkiełko bardzo mocno odstaje i jest wypukłe. Nie jest to najpraktyczniejsze rozwiązanie, ale na pewno dodaje stylu retro, a tarcza wygląda jakby była kopułą, co jest kolejnym elementem, który uatrakcyjnia doznania wizualne w tym zegarku. Trzeba będzie na to szkiełko uważać, nie każdemu się to pewnie spodoba, ale użytkuję zeppeliny z akrylowymi szkiełkami o podobnych kształtach i nie narzekam Na koniec prezentacji zostawiłem paski. Pierwszy to szary, gumowy pasek, który od razu jest założony. Wrażenie zrobił na mnie naprawdę świetne. Jest miękki, przyjemny w dotyku, elastyczny, a jego perforowana powierzchnia przypomina mi wentylowane fotele w sportowym aucie. Naprawdę fajny pasek. Sprzączka jest szczotkowana, więc praktyczna - nie będzie tak widać zużycia - a po prawej stronie jest kolejny logotyp (zapomniał bym: na odwrocie paska też jest ). Sprzączka jest prosta, wygląda w miarę solidnie i działa. To tyle o niej. Drugi pasek to skórzane rally. Wizualnie pasuje, chociaż gdyby miał żółte przeszycie jak np mam w Xicorze M20 było by jeszcze lepiej, ale nie wyróżnia się jakoś super jakością czy wykonaniem. Jest estetycznie, poprawnie i tyle. Sprzączka taka sama jak wyżej, więc wiecie o co chodzi Podsumowanie Moim zdaniem, jest to świetny zegarek za rozsądne pieniądze. Myślę, że dobra alternatywa dla Naszej Vrarki z serii chrono. Za 310$ (cena na stronie producenta) dostajemy naprawdę dobrze wykonany zegarek, z przyzwoitych materiałów, o spójnym i bardzo fajnym designie, a do tego fajny zestaw dodatków, których próżno szukać u większości producentów. Ja osobiście doceniam takie rzeczy ROUE naprawdę skradło moje serce, a na żywo tylko potwierdziły się moje oczekiwania co do niego. Mogę polecić te zegarki z czystym sumieniem ja nie mogę oderwać oczu od niego Dzięki za uwagę a poniżej kilka zdjęć tego cacka
  19. Gdyby ktoś szukał to na AEON jest wydarzenie wyprzedażowe: wybrane modele 30% taniej, więc można kupić nowy w cenie jak za użytkowane dobry deal moim zdaniem i warto zerknąć. Poniżej screen z modelami i cenami dla przykładu: Pozdrawiam i polecam jako posiadacz freediver'a 545
  20. Na pewno coś napiszę i wstawie jakieś zdjęcia
  21. Kurcze a myślałem, że czymś zaskocze a tu znajduję cały wątek 😶 Czekam na swoją sztukę, TPS 3 bo jak inaczej
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.