Tyle, że (jak domniemam) wspomniany fenomen - dotyczy (m.in / głównie) żywotności pracy 'wewnętrznego' mechanizmu (a nie ogólnej obudowy, wykonania tarczy, czy bransolety) i aby ten aspekt 'zweryfikować', potrzeba głównie...'wielu' (jak na nasze 'standardy użytkowania' jednorazowej sztuki) lat?
*rozumiem kwestie 'obycia' z zegarkiem z tamtego okresu (wygoda, klimat) / natomiast wydaje mi się (a znam się słabo), że ten fenomen to głównie werk (choć oczywiście mogę się mylić / nie mając pełnego zbioru informacji ntt)