Cóż… Póki nikt nikogo za rękę nie złapie, to nie pozostaje w mojej ocenie nic innego, jak podziwiać 😉 To bez dwóch zdań organizm i talent, jaki pojawia się raz na pokolenie i w jego przypadku nie można powiedzieć, że wyskoczył jak „Filip z konopii”. Wystarczy cofnąć się do roku 2019 i zobaczyć, co wtedy już pokazywał. Inna rzecz jest taka, że w tym sezonie nikt nie jest w stanie go dotknąć. Ale zauważ, że w tym sezonie on jest jedynym ze ścisłej czołówki, który nie leżał w poważnej kraksie, z konsekwencjami. Ale leżeli wszyscy najwięksi, odnosząc mniejsze bądź większe obrażenia. O Roglicu w tym kontekście nawet nie wspominam, bo on przyciąga kraksy niczym biblijny Jonasz kłopoty. Więc Pogi także treningowo miał idealny sezon i jednak widać, że choć nadal ponosi go fantazja (jak na wyścigu o tęczę), to pojawiło się u niego także ciut więcej kalkulacji, co było widać choćby na TdF. Do tego, szczególnie w wyścigach etapowych, nie można nie wspoumnieć o partnerach zespołowych i o tym, że na dwa największe toury Emiraty są w stanie wystawić obecnie dwie różne, mocarne ekipy.