Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

alpaczino

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3714
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    15

Zawartość dodana przez alpaczino

  1. ... a obecnie Movado (nie chwaląc się) robi takie cacka. [emoji1305] [emoji6]
  2. Ja jestem zachwycony czytelniścią tych ultrawyraźnych wyświetlaczy negatywowych, na których cyfry są tak duże i dlatego u mnie są aż trzy takie. [emoji16] "Zegarek dla starych ludzi" - gdzieś w Internecie spotkałem się z takim określeniem. [emoji6][emoji1787]
  3. alpaczino

    Klub HERITAGE

    [emoji4] Dziękuję To już koniec - wypaliłem się - teraz niech inni piszą. [emoji6]
  4. alpaczino

    Citizen

    Pozdrawiam
  5. alpaczino

    Klub HERITAGE

    Wczesne diver’y Longines'a – krótka historia z konkurencją w tle Prawie każdy zna historię powstawania diver’ów – w latach 50. XX wieku, ogromny boom na nurkowanie komercyjne, zapoczątkował i napędził produkcję diver’ów „dla mas”. Takie powszechnie znane marki zegarków, jak: Rolex, Blancpain, Doxa czy Omega są najczęściej kojarzone z produkcją zegarków tego typu w owym czasie – i prawidłowo, bo wiele innych firm najzwyczajniej nie sprostało wysokim wymaganiom konstrukcyjnym tego typu „narzędzi”, pozostając w tyle za wyżej wymienionymi. Jednym z ciekawszych wyjątków od rzeczywistości z tamtej epoki jest część dziedzictwa marki Longines, dotycząca właśnie pierwszych zegarków do nurkowania. Jest to historia o tym, jak marka znana wcześniej z własnej produkcji (in-house), jednych z najlepszych na świecie mechanizmów do chronografów, zdołała sprostać wcześniej wspomnianym wymaganiom i stworzyć kilka całkiem niezłych diver’ów, czyli zegarków do nurkowania. (Opisanych już wcześniej w moich poprzednich wypocinach. ) Rolex, Longines i batyskaf Triest W 1960 roku kilku gości wpadło na genialny pomysł, że fajnie byłoby opuścić batyskaf Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, gdzieś u wybrzeży Guam, na dno rowu Mariańskiego – w najgłębszy punkt oceanu Spokojnego (i całej ziemi) o hollywood’zkiej nazwie „Challenger Deep”. Wspomniani goście, tj. szwajcarski naukowiec Jacques Piccard i porucznik amerykańskiej Marynarki Wojennej Don Walsh, opisali później dziewięciogodzinne, najgłębsze zanurzenie w historii ludzkości, jako „właściwie trochę nudne”. Pomiar czasu jest integralną częścią prawie każdej wyprawy a szczególnie rejsu, zanurzenia, czy nurkowania, dlatego podczas tej ważnej i historycznej próby wykorzystano „zegarki” i chronometry trzech firm: Rolex, Movado i Longines. Jednakże tylko wytrawni marketingowcy z firmy Rolex wpadli na genialny pomysł, że fajnie byłoby przyczepić „zegarek” do batyskafu, który zanurzy się w oceanie na głębokość 10 916 metrów. Wysłali więc specjalnie skonstruowany „Deep Sea Special” do Piccarda, aby przyczepił go na pasku, na zewnątrz swojej łodzi podwodnej. Jak później zdradził Rolex – Piccard telegrafował do nich po zakończeniu zanurzenia pisząc: „Z przyjemnością ogłaszam, że Wasz zegarek działa równie dobrze na głębokości 11 000 metrów, jak i na powierzchni”. W Internecie można znaleźć film p.t. „Rolex Deep Sea Special N°. 1” wspominający tamto wydarzenie. Szydercy Rolexa twierdzą, że DSS N°. 3, który też tam ponoć był, to ten egzemplarz, który poszedł na dno oceanu. W 2012 roku znany hollywood'zki reżyser – James Cameron, postanowił powtórzyć wyczyn Piccarda i Walsh’a i ci sami szydercy obstawiali, że Rolex musiał być również przy tej ekspedycji, aby znaleźć N°. 3 i mieć wspaniały materiał do stworzenia nowej niewiarygodnej (marketingowej) historii. Tak na marginesie – w poszukiwaniu podobnego "materiału" szczęście miał Citizen, bo w 1983 roku z australijskiego wybrzeża wydobyto sprawnego „Challenge Diver’a” z 1977 roku, który przeleżał na dnie oceanu 6 lat i posłużył, jako temat przewodni do niedawnej reedycji – dzielnego samuraja „Fujitsubo” ref. NB-6021. (Taki trik marketingowy, dzięki któremu można wmówić klientom, że jak kupią taki ("inspirowany") zegarek, to mają prawo uważać, że „w razie czego” może on poleżeć przez kilka lat na dnie morza i pomimo to nadal będzie sprawny.) Wracając do tej przełomowej ekspedycji w batyskafie Triest do najgłębszego miejsca na ziemi, to szczerze mówiąc wiedziałem o niej tyle, ile zapamiętałem ze szkoły. Dopiero poznanie historii diver’ów Rolex’a pozwoliło mi „zgłębić” ten temat. Ekspedycja Piccarda jest często wykorzystywana przez marketingowców Rolex’a, do promowania wizerunku marki, jako tworzącej wyjątkowo wytrzymałe zegarki przeznaczone specjalnie „na wyprawy” itp. Prawda jest oczywiście taka, że „jakaś tam” marka zegarków przyczepiająca „jakieś tam” „breloczki” na zewnątrz batyskafu, to tylko niewiele znaczący margines, nie mający za wiele wspólnego z samym, z pewnością przełomowym, ludzkim osiągnięciem, jakim było dotarcie do najgłębszego zakątka ziemi. Mówiąc wprost – czy tam Rolex był, czy nie, nie miało to żadnego znaczenia. Longines – "głębokie nurkowanie" Chociaż Longines wypuścił swoje pierwsze diver’y jeszcze przed wyprawą batyskafu Triest, marka cały czas była najbardziej rozpoznawalna, jako producent chronografów. Nie mniej jednak fakt ten sprawił, że wewnątrz „łodzi podwodnej”, będącej bohaterem tej historii, zainstalowano dwa chronometry (stopery) marki Longines, których używano do pomiaru czasu aktywacji dwóch zbiorników balastowych. Dla Longines’a w owym czasie nie był to najgorszy sposób na zyskanie dodatkowej, małej przewagi „pod wodą”, gdy marki takie jak Rolex, Blancpain, czy nawet Breitling pokonywały go „na morzach”. Oczywiście należy jasno napisać, że Longines nie dokonał w tym czasie jakiś wielkich, czy przełomowych osiągnięć zegarmistrzowskich, choć jak sami pewnie zauważyliście, co innego twierdzi w dzisiejszych reklamach. Pomimo, że Longines wypuścił już pod koniec lat 50. Nautilus Skin Diver’a i Compressor’a, nie jest do końca jasne, czy modele te odniosły natychmiastowy sukces na ówczesnych rynkach. Należy pamiętać, że oferty marek takich jak Rolex a nawet Omega, w tamtych latach, były już dobrze znane „na morzu” i ich produkty były już zakorzenione w ówczesnej świadomości konsumenckiej, jako sprawdzone „w mokrych warunkach”. Udział Longines’a w ekspedycji na pokładzie Triestu był jednak okazją do pojawienia się i zaistnienia, jako prawdziwego gracza w segmencie diver’ów. Właśnie w powyższym kontekście przedstawiłem we wcześniejszych postach pierwsze diver’y Longines’a: Nautilus Skin Diver nr ref. 6921 i Longines Compressor nr ref. 7042. Estetycznie różnią się one bardzo, ale razem doskonale ilustrują, jak wyglądały zegarki do nurkowania na początku lat ‘60 poprzedniego wieku. Wydaje się, że na międzynarodowej arenie diver’y Longines’a wciąż są pomijane w panteonie „wielkich zegarków do nurkowania”. Nawet w samych annałach firmy Longines, nie ma zbyt wielu odniesień do diver’ów. I coś w tym (niestety) jest, bo moim zdaniem, to tylko dzięki trafionej „w punkt” reedycji LLD, od 2007 roku wszyscy zaczęli się fascynować diver’ami Longines'a. Nie byłoby reedycji – nie byłoby dzisiaj zainteresowania, bo tak naprawdę w połowie XX wieku karty „na morzu” rozdawały: Rolex, Blancpain, Doxa i w mniejszym stopniu, ale jednak Omega czy Breitling. No a gdzie w tym wszystkim była trzecia, wspomniana na początku marka – Movado? Ano stworzyła ona swoje urządzenie do pomiaru czasu z certyfikatem chronometru, które było również używane na pokładzie Triestu (no ale nie zrobiła z tego później takiej „afery”, jak inni). Trochę niechronologicznie pisałem te posty, bo powinienem zacząć od rysu historycznego z tłem, potem opisać Skin Diver’a a dopiero na końcu Legend Diver’a, ale ponieważ mam w swojej kolekcji LLD i bardzo go lubię, podszedłem emocjonalnie do tematu i wyszło – jak wyszło. Tak jak poprzednio - wszystkie informacje i zdjęcia znalazłem, zebrałem i przeredagowałem na podstawie stron Rescapement, Watchexpertise i materiałów źródłowych Longines (lub odnośników zawartych na w/w stronach).
  6. ... i konieczne w okularach przeciwsłonecznych, bo razi w jasne dni. [emoji16] Krótki rękaw jest jeszcze o tyle praktyczny, że otoczenie nie ma za co ciągnąć, bo to, że przyciąga zazdrosne spojrzenia innych, jest chyba oczywiste. [emoji1787][emoji6]
  7. Trzeba go nosić z krótkim rękawkiem i po temacie. [emoji16]
  8. alpaczino

    Klub HERITAGE

    ... i to "Słocz" w towarzystwie nie tylko Omegi, ale i już "Waszerą Konstantę". [emoji848] Jak by na to nie spojrzeć - nobilitacja. [emoji16][emoji6]
  9. Ja nie podpowiadałem [emoji16] Pozdrawiam
  10. alpaczino

    Klub HERITAGE

    No proszę - Swatch... [emoji848]
  11. alpaczino

    Klub HERITAGE

    “Longines Nautilus Skin Diver” referencja 6921 – pierwowzór “Longines Skin Diver” (LSD) Tak naprawdę pierwszym diver’em Longines’a był Nautilus Skin Diver o numerze referencyjnym 6921. Był to model z 40-milimetrową kopertą ze stali nierdzewnej i zewnętrznym obrotowym bezelem. Wewnątrz działał kaliber automatyczny Longines 19AS – mechanizm z 19 kamieniami, działający z dość niską częstotliwością 18 000 uderzeń na godzinę, ale o wyjątkowej konstrukcji. Obwód kalibru oraz jego tylna strona wykończona była szlifem perłowym, zwanym też perłowaniem (perlage). Rotor zajmował stosunkowo dużo miejsca, podczas gdy sam mechanizm miał mniejszą średnicę i był grubszy. Wprowadzony po raz pierwszy w 1952 roku, był używany w wielu modelach zegarków Longines i produkowany w wielu wersjach. Tak jak w przypadku LLD, koperta LSD także została wyprodukowana przez firmę Ervin Piquerez, SA (EPSA) i także zawierała słynną, opatentowaną przez tę firmę technologię uszczelnienia koperty, powszechnie znaną jako „Compressor”. Przypomnę, że konstrukcja tego typu poprawia wodoodporność i (nie wchodząc w szczegóły) "sprawia", że im głębiej schodzi nurek, tym większy nacisk na dekiel wywiera ciśnienie, niejako dociskając go do specjalnej uszczelki typu o-ring, poprawiając tym samym właśnie wodoszczelność. Chociaż większość osób kojarzy kopertę Compressor z podwójną koronką i wewnętrznym bezelem (taką, jak w LLD), EPSA stworzyła również koperty Compressor z pojedynczą koronką i zewnętrznym bezelem – takie jak te używane w Nautilus Skin Diver. Pojedyncza koronka Skin Diver'a ma wygrawerowany, charakterystyczny, prosty wzór kratki, który w kopertach marki EPSA (i tu ciekawostka) nie jest tylko ozdobą, ale oznacza użycie w kopercie właśnie technologii Compressor. Dzięki tej kopercie model Longines Skin Diver ref. 6921 uzyskał wodoszczelność 150 metrów. Oryginalny zewnętrzny bezel był wykonany z stosunkowo kruchego bakelitu, który często pękał i ulegał tym samym uszkodzeniu, dlatego w spotykanych dzisiaj oryginalnych egzemplarzach niejednokrotnie jest on właśnie uszkodzony lub wymieniony na zastępczy (serwisowy) bezel wykonany z aluminium*. Ten wymieniony, aluminiowy bezel można „z daleka” rozpoznać po większych cyfrach (w oryginalnym cyfry na obwodzie bezela były mniejsze). * „To jest amelynum – tego nie pomalujesz!” (Przepraszam – musiałem.) Jednym z najładniejszych detali Nautilus Skin Diver jest dekiel tylny z wygrawerowanym nurkiem z harpunem (zresztą z takim samym, jak na LLD). Longines Nautilus Skin Diver o numerze ref. 6921 był produkowany tylko przez kilka lat pod koniec lat 50. XX wieku i szacuje się, że wyprodukowano go tylko ok. 550 egzemplarzy w trzech podreferencjach: 6921-1, 6921-2 i 6921-3 (aby uzmysłowić sobie rzadkość Skin Diver’a, dla porównania Patek Philippe wyprodukował 281 egzemplarzy swojego super drogiego i rzadkiego modelu Ref. 1518). Wspomniane powyżej trzy podreferencje nie różnią się wizualnie pomiędzy sobą i oznaczają po prostu oddzielne serie produkcyjne. Tarcze w nich są takie same, z logo Longines na godzinie 12 i napisem „Automatic” ponad godziną 6. Egzemplarz z napisem „Automatic” wydrukowanym np. bezpośrednio pod logo Longines, oznacza więc „malowankę” (ew. przedrukowaną tarczę). Wskazówka godzinowa w LSD ma na końcu szeroką strzałkę z dużą ilością lumy. Również cała wskazówka minutowa (choć cieńsza) jest wypełniona lumą – wszystko po to, aby ułatwić czytelność pod wodą. Patrząc z perspektywy czasu, model LSD nie odniósł aż takiego sukcesu, jak konkurencyjne diver’y i dlatego Longines dość szybko zajął się promowaniem swojego innego projektu o numerze referencyjnym 7042 – słynnego do dziś LLD a LSD został zapomnianym "kopciuszkiem". Niezależnie od wszystkiego LSD jest modelem rzadkim i bardzo pożądanym przez kolekcjonerów we współczesnym świecie zegarków vintage i gdy oryginalny Nautilus Skin Diver pojawia się na aukcjach, prawie zawsze osiąga zawrotne ceny i to pomimo często uszkodzonego lub wymienionego bezela. Tak więc za w pełni oryginalnego i kompletnego Nautilus Skin Diver’a ref. 6921, w dobrym stanie znawcy zapłacą prawdziwą fortunę, ponieważ tak, jak wspominałem, jest wyjątkowo rzadki – może więc stanowić prawdziwą perłę w kolekcji i być przyczyną westchnień znawców. W 2018 roku – jedenaście lat po gorącym przyjęciu LLD – Longines wypuścił swoją kolejną reedycję diver’a i był to właśnie zainspirowany numerem referencyjnym 6921 Heritage Skin Diver. Tak jak poprzednio - wszystkie informacje znalazłem, zebrałem i przeredagowałem na podstawie stron Rescapement, Watchexpertise i materiałów źródłowych Longines (lub odnośników zawartych na w/w stronach). Współczesne Longines Skin Diver
  12. Nie mogłem sobie dzisiaj odmówić... [emoji2371] Pozdrawiam
  13. alpaczino

    Klub HERITAGE

    “Longines Super Compressor” referencja 7042 – pierwowzór “Longines Legend Diver” (LLD) Można pokusić się o stwierdzenie, że Longines Super Compressor ref. 7042 jest ikoną rodziny diver’ów Longines’a. Pierwotny Longines Super Compressor miał kopertę produkowaną przez firmę Ervin Piquerez, S.A. (EPSA), która jest wszystkim znana z wewnętrznego, obrotowego bezela z podziałką minutową, z dwóch koronek oraz przede wszystkim z konstrukcji, która "doszczelnia" zegarek wraz ze wzrostem głębokości. W połowie poprzedniego stulecia wiele marek korzystało z koperty typu Super Compressor, ale Longines wraz z Jaeger LeCoultre i Universal Geneve, to trzy firmy, które wykorzystywały je w największym stopniu (co nie oznacza, że wiele innych marek, np. Benrusa, Bulova, Enicara czy Hamilton, także nie stosowało ich z powodzeniem). Oryginalny Longines Super Compressor ma średnicę 42 mm, jest wodoszczelny do 100 metrów i jest napędzany kalibrem automatycznym 19AS. Jego dwie koronki mają charakterystyczne krzyżowe nacięcia – wzór EPSA, przy czym koronka na godzinie drugiej obraca wewnętrzny bezel. Diver’y z kopertą Super Compressor wyglądają nieco bardziej "czysto" i elegancko niż diver’y z zewnętrznym bezelem – są nawet, niekiedy określane, jako „dress divers”. Ten „czysty” design kopert typu Super Compressor firmy EPSA do dzisiaj przyciąga wielu entuzjastów a dodatkowy rozmiar 36 mm (poza standardowymi 42 mm), czyni je łatwymi do dopasowania i bardzo uniwersalnymi. Tarcza modelu referencyjnego 7042 jest błyszcząco-czarna z atrakcyjnym układem godzin 3-6-9-12 na cyferblacie i wspomnianym już, prostym, wewnętrznym bezelem, który obraca się przy pomocy koronki na godzinie drugiej. We wczesnych wersjach bezela „Mk1” modelu ref. 7042 zaobserwować można dodatkowy "smaczek" - mają one bowiem na swoim pierścieniu, po jednej i po drugiej stronie wartości „15” (między znacznikiem 10 i 20 minuty), po 4 kropki, zamiast 3 kropek obserwowanych w późniejszych wersjach bezela. (Taka wariacja, jak “Dot Over 90” w Omedze. ) Ponadto istnieje rzadszy wariant wczesnej tarczy, który zawiera małe, wykonane z radu kropki na znacznikach godzin 3-6-9-12, zamiast dużych luminescencyjnych pasków, częściej spotykanych na tarczy drugiej generacji. Ta tarcza pierwszej generacji ma również mniejsze, cieńsze indeksy na pozostałych znacznikach godzin, co powoduje, że zegarek z nią, wygląda bardziej elegancko, niż z późniejszą, która natomiast dzięki większym indeksom nadaje zegarkowi bardziej „Toolwatch’owy” wygląd. Według znawców tematu tę rzadką tarczę pierwszej generacji można znaleźć w obu modelach referencyjnych 7042-1 i -2. Wykorzystuje ona rad jako luminescencję i pod godziną "6" oznaczona jest tylko słowem „Swiss”. W późniejszym okresie w modelu referencyjnym 7042 można zobaczyć przykład wykorzystania trytu, który odzwierciedlał ogólny trend przejścia firmy Longines z radu na tryt. Ogólnie można znaleźć przykłady bezela Mk1 z tarczami zarówno pierwszej, jak i drugiej generacji, tak więc bezel Mk1 był dostępny w obu. Udokumentowana paragonami sprzedaż Longines Super Compressor rozpoczęła się już w 1958 r. (numery seryjne 10xx). Oryginalny Super Compressor był produkowany przez zaledwie kilka lat, zanim Longines wycofał go z modelu referencyjnego 7150, wyposażonego w udoskonalony przez producenta kaliber automatyczny 290. Chociaż istnieją pewne różnice między referencyjnym 7150 a oryginalnym Super Compressor, przyjmuje się, że oba oddają oryginalną estetykę. Istnieją jeszcze „podreferencje” modelu 7150, ale nie różnią się na tyle, aby dodatkowo o nich wspominać. Kupienie oryginalnego Compressor ref. 7042 jest trudne, ale nie niemożliwe. Nie oznacza to, że całkowicie oryginalne egzemplarze w dobrym stanie są łatwe do znalezienia, nie mniej jednak zdarzają się. Model ten był co prawda ponownie produkowany przez kilka lat, pod koniec lat pięćdziesiątych i na początku lat sześćdziesiątych, ale ponieważ były to specjalnie skonstruowane do pracy „Toolwatch’e”, niewiele z nich przetrwało w zadowalającym, stanie kolekcjonerskim. Kolekcja „Heritage” Longines – Sposób na utrzymanie dziedzictwa firmy „przy życiu” Chociaż inspirowany stylem „vintage” i obserwowany w wielu markach „powrót do dziedzictwa” jest bardzo „trendy” od co najmniej kilkunastu ostatnich lat, to właśnie firma Longines dość wcześnie, bo w 2007 roku rozpoczęła tę modę, wypuszczając swojego Legend Diver’a, zainspirowanego oryginalnym modelem Compressor nr ref. 7042. Ruch ten okazał się na tyle lukratywny, że jest kontynuowany do dzisiaj w postaci rozszerzeń linii, oferując coraz to nowe kolory tarczy, rozmiary i materiały, ku uciesze wielu współczesnych wielbicieli. Jedenaście lat po gorącym przyjęciu LLD – w 2018 roku, Longines wypuścił kolejną reedycję zegarka do nurkowania, tym razem zainspirowaną numerem referencyjnym 6921 tj. Heritage Skin Diver. Jest to jednak materiał na oddzielną opowieść. Wszystkie informacje znalazłem, zebrałem i przeredagowałem – mam nadzieję ku uciesze Was wszystkich – na podstawie stron Rescapement, Watchexpertise i w materiałach źródłowych Longines (lub w odnośnikach zawartych na w/w). Współczesne Longines Legend Diver
  14. alpaczino

    Casio do kwadratu

    [emoji362] Pozdrawiam
  15. alpaczino

    Citizen

    Pozdrawiam
  16. Jak się opalisz, to Kermit. [emoji16][emoji41]
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.