Gdyby to była tylko sprawa tych kilkunastu sekund opóźnienia na dobę, to mógłbym to przetrawić, bo zegarek jest obiektywnie ładny i cieszy(ł) oko. Powiedzmy, raz w tygodniu robię regulację, ustawiam np. 2 minuty do przodu i OK, idzie przeżyć, są większe zmartwienia.
Ale jak sygnalizowałem są jeszcze inne problemy, których suma spowodowała przekroczenie masy krytycznej irytacji. Sprawa rezerwy chodu - weekendy spędzam na działce na wsi i zawsze zegarek zdejmuję na sobotę i na noce. Łącznie przerwa rzędu może 40-45 godzin z 70 obiecanej rezerwy. W niedziele ubieram zegarek na rękę i, co wyjątkowo perfidne, wtedy pokazuje czas prawidłowo. Ale już kolejnej nocy łapie opóźnienie, może to być 10 minut, może być 50 minut, rekordem były chyba 3 godziny. Taka bomba z opóźnionym zapłonem.
A jeszcze jedna ciekawostka, tak w ogóle to mój drugi egzemplarz z 6R35. Pierwszy zamówiłem przez Internet, spóźniał się 40 - 50 sekund. Pomyślałem, pewnie to jakiś model demonstracyjny, ktoś tam cos zmajstrował i oddał jako zwrot, pewnie wypadek przy pracy. Zwróciłem go i zamówiłem inny egzemplarz pilnując, że ma być nowy fabrycznie, nie żaden "demo" czy pozwrotowy. No i taki dostałem, i to jest ten, z którym mam te jazdy. Statystycznie, 2 nowe zegarki Seiko z mechanizmem 6R35 i dwa problemy. Albo ja mam takiego pecha albo kontrola jakości w Seiko zeszła na psy.