Generalnie to tak: najpierw widziałem serial, spodobał mi się bardzo, w moim odczuciu chyba najlepszy polski serial. Potem chwila ciszy i inne książki Żulczyka i okazało się, że wyszło "Dawno temu...", więc wziąłem się za czytanie "Ślepnąc...".
Moje odczucia bez spoilerów są takie, że książka się rozkręcała i rozkręcała i strasznie szybko się skończyła, mam lekki niedosyt. Książka ma chyba ponad 800 stron i łyka się to mega szybko. Dobra jak poprzednia, może nawet ciut lepsza, ale osobiście mam niedosyt.