Też byłem po raz pierwszy na WaW. Na public days. Gdybym nawet chciał coś opisać albo dać zdjęcia to po relacji Tomka wypadłoby to blado 😀 Mnie się bardzo podobało, cały dzień z zegarkami spowodował że na koniec mieliśmy już z kolegą ból głowy i totalny przesyt. Najbardziej podobał nam się Piaget, Moser, Vacheron, Nomos. Fajny był Hermes. Rolex i Tudor to porażka, lizanie Patka przez szybę uwłaczające. Za rok ruszamy znowu, tym razem weźmiemy pakiet VIP.