Allegro się zmienia, ale nie koniecznie na korzyść. Może też zmieniają się oczekiwania i mentalność ludzi którzy z tego portalu korzystają? Pamiętam swoje początki na Allegro i jakoś w moim odczuciu było lepiej. Ludzie sprzedawali przedmioty które, były im zbędne ( coś w rodzaju wyprzedaży garażowej) można było wyszukać jakieś fajne "perełki". Istniał system oceny sprzedawcy i kupującego, pozwalający zorientować się n/t rzetelności kontrahenta. Komentarze wymagały odrobiny wysiłku. Kolejne zmiany moim zdaniem zepsuły całą zabawę. Komentarze i oceny na które "pracowało się" miesiącami zostały zlikwidowane. Nie ma znaczenia opinia jaką wypracowywało się z każda kolejną transakcją. Pojawiło się dużo sklepów i "zawodowych handlarzy" co bardzo zmieniło charakter serwisu. System oceniania jest mechaniczny i tak na prawdę nie daje rzetelnej informacji o sprzedającym, a o kupującym nie wiemy już nic... Nawet w rozmowach ze znajomymi usłyszałem parokrotnie opinię, że albo nie wystawiają komentarzy - bo i tak nikt tego nie czyta, albo komentarz wystawiany jest automatycznie "po najmniejszej linii oporu" żeby jak najszybciej mieć to z głowy. Te zmiany spowodowały, że część sprzedających i kupujących przeniosła się do innych serwisów - mniejszych, bardziej lokalnych. Kolekcjonerzy i pasjonaci sprzedają swoje kolekcje wśród osób zainteresowanych, zrzeszonych w takich grupach jak Nasze Forum. Część przeniosła się do FB - bo tam podobno też już wszystko można znalezć. Pewnie taka jest naturalna kolej rzeczy ... Podobnie jak piszący wcześniej Kolega Paweł Bury zawsze starałem się nawiązać jakiś kontakt ze sprzedającym / kupującym, potwierdzić fakt dokonania transakcji, przelewu należnej kwoty dokonuję natychmiast, potwierdzam fakt otrzymania przesyłki, dziękuję za transakcję... Niestety, ostatnio coraz rzadziej spotykam się z podobnym zachowaniem z drugiej strony. Ja rozumiem, że trudno jest prowadząc sklep internetowy reagować w ten sposób na każdą transakcję, ale i wśród sprzedawców indywidualnych te dobre praktyki zanikają... A może to tylko moje subiektywne odczucie, na podstawie kilku odosobnionych przypadków...