Dziś od rana taki anglik. Zdaję sobie sprawę z tego, że na tutejszym forum jawię się takim wynalazkiem niczym jakiś parweniusz, ale trudno.
To kawał odważnika. Z odjętymi trzema ogniwami bransolety (mam nadgarstek jak bocian piętę) waży 170 gram - koperta i główne ogniwa z pełnej stali szlachetnej, ogniwa łączące z zawijanej blachy z tej samej stali. No i jego największa zaleta - okropecznie podoba się kobietom, gdy go noszę, a o to chyba chodzi
P.S. Proszę zignorować datownik. Nie ustawiam ich w swoich zegarkach, bo bez okularów i tak ich nie widzę, a z okularami ledwo, ledwo.
Po dwunastej w południe założę inny na rękę. Wieczorem zademonstruję.