Kilka dni temu w jednym z marketów spotkałem kolegę z którym lokalnie dzielimy pasję do zegarków.
On jednak jakby mniej, i w tym sklepie okazało się dlaczego. Otóż jest zbieraczem samochodzików (trudno je nazwać prawdziwymi resorakami) Hot Wheels.
Byłem bardzo zdziwiony, bo to facet po 40tce i fascynuje się czymś takim bardziej niż zegarkami. A on mi na to - chodź, coś ci pokażę.
Podeszliśmy do pudła ekspozycyjnego z samochodzikami "Hot Wheels". Pochylił się, pogrzebał wśród tych może kilkuset opakowań z tymi autkami i może po niespełna minucie wyjął takie:
I mówi do mnie: kup sobie i od razu będziesz parę dych do przodu.
Ja sobie szybko myślę: no jak? Samochodziki ogólnodostępne, leżą w pudłach w markecie, i po tym jak je kupię mają już nabrać wartości???
Mówię do niego: nie ma mowy. A on wyciągnął smartfona, zrobił zdjęcia powyższym autkom, wrzucił je na jakąś stronę (mam słaby wzrok, nawet w okularach nie zauważyłem jaka to strona) i co ja jednak widzę? Że VW Jetta stoi po około 100 zł (marketowa cena 13.99) a ten drugi też przebitką z 350%!!!
No to kupiłem i teraz widzicie już moje ich zdjęcia.
Czy ktoś z Was może mi powiedzieć, o co tu chodzi? I gdzie sprawdzać wartość tych guano-autek? Jakich modeli szukać?
Bo nie ukrywam, że w moim markecie co jakieś 2 miesiące pojawiają się dostawy całych paczek tego złomu, i mógłbym je przegrzebać w poszukiwaniu czegoś super, zanim zrobią to prawdziwi łowcy okazji.
Pytam poważnie.