Zastanawia mnie, dlaczego nie pojawił się tutaj jeszcze Bobby McFerrin. Wybitny wokalista o dużym poczuciu humoru, niewiarygodnych możliwościach głosowych którego solowe, wokalne kawałki naprawde zwalają z nóg. "Uprawia" głównie jazz w szerokim tego słowa znaczeniu. Może nie będzie się wam specjalnie podobała, ale proponuję posłuchać trochę płyty "Spontaneous Inventions". Gra tam między innymi z Hancock'iem i... Robinem Williams'em (aktorem, nie mylić z Robbie'm). Jeśli chodzi o chillout, to kilka zespołów zostało już wymienionych, ja może wspomne o mniej znanym 3rd Force (złaszcza płyta "Driving Force"). Naprawdę znakomity, funkowo-jazzowy zespół to Incognito (jeśli macie możliwość, to polecam gorąco koncert z North Sea Jazz Festival). Poza tym słucham także wcześniej już wymienionych Stonesow, U2 czy Stinga (zwłaszcza "The Best Of Fragile"). Bym zapomniał... warta posłuchania są także pianiści: Dave Grusin (raczej smooth jazz) czy też bodajże 17 letni Eldar Djangirov. Pozdrawiam