ta walka w całości obnażyła słabość Haye'a.... po 1 pajacowanie jest wskazane....w cyrku po 2 monotematyczność akcji ofensywnych Haye'a porażająca - 99% ataków lewa + cep prawą (swoją drogą chyba nie aż tak piorunującą jak mówiono) po 3 symulowanie fauli rywala. Każdy atak Haye'a i przejście pół-dystans kończył się celnym, bądź nie (to częściej) ciosem i przytuleniem do klejnotów rywala...tu swoja drogą brawa dla sędziego za liczenie oglądałem kilka walk Haye'a, ale dopiero teraz było widać jak na dłoni, że z bokserem klasowym, z techniką, doświadczeniem i umiejętnościami nie daje rady w żaden sposób. Swoją drogą, więcej się po Angliku spodziewałem. Dobre chociaż to, ze po walce przestał udawać małpę.