Mi galerie nie przeszkadzają, bo można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Żona może spokojnie obskoczyć kilka sklepów, a ja spokojnie mogę pooglądać zegarki. Mnie nie kręci cała ta otoczka „prestiżu” przy zakupie, a jedynie zegarki. Co do Starego Browaru, to fakt, że w jednym salonie można obejrzeć Rolexa i Tudora jest dla mnie na plus, bo ja najbardziej cenię sobie czas i nie kręci mnie jeżdżenie z punktu A do punktu B, które w dodatku nie pozwala na bezpośrednie porównanie. Tak czy inaczej najlepiej porównuje się i ocenia zegarki na spotkaniach z przyjaciółmi i żaden prestiżowy salon, choćby był na szczycie Wieży Eiffla tego nie przebije [emoji2371]