Totalnie nie wiem co robić... Dwa dni spędziłem w garażu wymieniając sprzęgło w Toyocie mojego kolegi. Jest to Corolla 1.8 TS z 2002 roku. Skłonił nas do tego fakt, że nie ma mechaników, którzy są w stanie sensowne zająć się autem. Fachowiec, który naprawiał mi auta miał ten samochód w rękach i kwiatki jakie nasadził są nie do przyjęcia. Szpilka kolektora wydechowego pozostawiona z zerwanym gwintem, końcówka drążka kierowniczego była demontowana i nie chciało się wyjąć zawleczki więc na chama nakrętkę odkręcono i powtórnie nakręcono ale już be zawleczki... Drugi majster wymienić miał gumy drążka stabilizatora... niby nic, a osłona przekładni kierowniczej zamiast być zdemontowaną została odgięta breszką i tak pozostawiona. Zamiast gumy wymienić, koleś podłożył pod nie pocięty pasek wielorowkowy... Nie mam czasu na takie naprawy, myślałem, że można komuś zaufać... a tu kicha... Z drugiej strony licząc godziny spędzone przy Toyocie, ta wymiana sprzęgła musiała by kosztować z 1500 zł za robociznę. Każda śruba została wyczyszczona, osłony delikatnie zdemontowane, nic nie połamane , śruby wkręcone na Loctite'a, wszystkie przewody na swoim miejscu, mocowania rurek, przelotki etc...Czy wszystko należy robić samemu?