Roman, nie martw się... Twoja pozytywka była na ukończeniu... Najpierw uruchomiłem sam mechanizm grający... Musiałem dorobić tzw. "bączka" czyli oś z zębnikiem, która to oś stanowi regulator obrotów pozytywki. Musiałem dorobić także oś bębna sprężyny, gdyż kwadrat był ukręcony i ktoś przykleił go na jakiś klej. Potem zabrałem się za sekcję chodu... Dorobiłem oś bębna sprężyny, gdyż jak pamiętasz był urwany kwadrat, dorobiłem oś ćwiertnika z klinowaniem go za pomocą kołeczka gdyż jak pamiętasz był tam taki owal z drutu, który już jest niepotrzebny i został usunięty. Następnie uruchomiłem chód z kołem wychwytowym odwróconym, taki wynalazek... Jest ono dlatego odwrócone zębami w dól, by nie haczyło o jedno z kół przekładni zwalniającej repetiera. Po uruchomieniu chodu, zabrałem się za wspomnianą sekcje repetiera... i tu dość dziwnie wyglądało jedno z kół przekładni zwalniającej, ale po złożeniu całości działa bez zarzutu... Następnym krokiem jest zmontowanie trzech sekcji zegarka, tj. pozytywki, chodu oraz repetiera w całość, pod jedną płytą... Uczyniłem to i dobrze, że miałem okno zamknięte, bo by to Twoje cudo wylądowało na trawniku... Koło wychwytowe tymi j**anymi odwróconymi zębami delikatnie haczy o owe dziwnie zużyte koło przekładni zwalniającej repetiera... Muszę całość rozmontować i koło wychwytowe delikatnie unieść, tj zlikwidować minimalny luz osiowy koła wychwytowego... Pozdrowienia gruba Gienia...