Kupiłem nówkę prosto od AD pomierzyłem przy okazji co mieli ciekawego, wypiłem kawkę, skrócili mi od razu bransoletę. Strasznie długa jest, na moje 17,5cm trzeba było wyciągnąć wszystkie 5 ogniw. Jakoś o ile mogę to preferuję nowe zegarki, w używanych zawsze jakiś detal mi nie pasuje... Myślałem o No date to był też jeden z powodów dla których tyle czasu trwał zakup. Tyle, że bardzo ciężko trafić w rozsądnych pieniądzach, a jeszcze ciężej z pełnym kompletem. Tak jak wspominałem ostatnio się pojawił jeden na chrono tyle, że goły i na pasku. Jakby miał pudło i bransoletę pewnie byłby już mój. Tak pozostaje mi się cieszyć nowym. Swoją drogą rozmawiałem też o tym dzisiaj z zegarmistrzem i obaj nie rozumiemy dlaczego Longines zdecydował się zakończyć produkcję no date.