Tak w tonie porównania nowy kontra uzywany przytoczę moją historię Kilka lat temu kupiliśmy nową pandę z salonu za ok. 30k zł nie była to ani luksusowa wersja ale też korbek w szybach nie miała. Przejeździłem nią z 30tysięcy po czym zmienilem samochód, ale panda została w rodzinie jeszcze troszkę była bezawaryjna ale przy 40tysiącach przebiegu odezwało się zawieszenie z przodu i trzeba było wymienić oba amortyzatory, kilka tysięcy później trzeba było wymienić też tarcze i klocki. Wiadomo materiały eksploatacyjne, jednak jak dla mnie troszkę za szybko... Po pandzie jeździłem rodzinną corollą którą nakrecilem 40tysiecy przebiegu i dopiero po 160tysiącach całkowitego przebiegu trzeba było wymienić tarcze i klocki z przodu, a zawieszenie dalej jest fabryczne Wracając do porównania to pół roku temu zakupiliśmy avensisa 05 również za ok. 30k zł, samochodem zrobiłem już ponad 11tysięcy. Przy 100tysiącach przebiegu trzeba bylo wymienić klocki i tarcze z przodu, zawieszenie dalej fabryczne. Teraz wnioski na moim przykładzie. Każdym z tych samochodów jeździłem ja, można również powiedzieć że trasy i warunki w jakich się poruszałem były takie same. Zaczynając od prozaicznego kryterium spalania: panda 1.1 paliła mi średnio 7litrów PB95, corolla 1.4 średnio 7.4litra PB95, avensis 1.8 średnio 7.8litra PB95. Gdzie subiektywnie powiem, że porównanie komfortu podróżowania panda-ave to przepaść, ile to mniej nerwów kiedy na autostradzie wbija się TIR na lewy, a ja muszę hamować a potem przyspieszyć nawet o te 30km/h. Dodatkowy punkt ktory podnosi spalanie to wszelka elektronika wieksza ilosc glosnikow itp. rarytasy których w pandzie nie było na czele z automatyczna klimatyzacja wlaczona non stop. Tak więc zaryzykuję stwierdzenie, że dla tego wszystkiego zwiekszenie spalania o 0,8l na 100km w pelni akceptuję. Ktoś powie droższe części zamienne - zgoda. Tyle, że te części wymieniam dwa jak nie więcej razy rzadziej niż w poczciwej fiacinie, a niektórych w ogóle np. paska rozrządu bo jest łańcuch. Oczywiście można by ten fakt obalić, tyle że jeździłem tymi samochodami porównywalny okres czasu. Jedyne z czym się zgodzę to opony bo trudno, żeby 16tki były w cenie 13tek Tak więc powiem szczerze, na swoim przykładzie, że następne auto też będzie używane. Tyle że należy zachować rozsądek przy jego wyborze. Równie dobrze można w cenie pandy kupić 10 letnią limuzynę klasy wyższej w której również odnajdziemy zalety, jednak czy warto? Uważam, że mój przeskok dla portfela okazał się małobolesny. Tak już BTW to na oponach chyba wszyscy oszczędzają Do samochodu dostaliśmy dwa komplety zima i lato. Zimowych nawet nie zakładałem od razu poszły do Żyda letnie dojeździłem do zimy i też puściłem daleko. Dlaczego? Zimówki były jakieś mało firmowe, ja jestem przyzwyczajony do Michelinow. Letnie z kolei pamiętały linię produkcyjną toyoty. Dlatego też mimo jeszcze dobrego bieżnika podziękowałem im za współpracę. Po tym epizodzie, przyglądałem się podobnym avensisom na prakingach i z przykrością muszę stwierdzić że 3/4 miało opony w takim samym stanie jak moje pierwsze.