Podam Ci przyklad. Ostatnio spotkalem sie z jedna z lepszych dekoratorek mechanizmow w branzy. Mam pomysl na pewne specyficzne wykonczenie elementow mechanizmu, ale nie bylem pewny czy typ ten jest juz wynaleziony, czy jest fizycznie mozliwy do wykonania czy nie. Okazalo sie, ze tego typu wykonczenie nie istnieje. I teraz tak:
- babeczka musi spedzic czas na sprawdzeniu czy wykonanie tego jest mozliwe
- pozniej jaki specyfikacja bedzie najlepsza dla jej pracy, mozliwosci dla oka
- nastepnie czy to co wykona bedzie odpowiadalo moim oczekiwaniom i preferencjom
- wtedy bedzie mogla dekorowac pewne elementy mechanimu, ktory na dalszy etap produkcji pojada np do mnie.
I tu pytania. Czy ja bede autorem tego projektu? Czy bede wynalazca tego wyoonczenia i bede mogl nazwac je moim imieniem? Czy jesli to ona bedzie wykonywala fizycznie i byla odpowiedzialna za rozwoj pod moim nadzorem to musze ja umiescic jako autora?
Rozwoj czegokolwiek nie oznacza, ze wszystko robi sie od a do z pod jednym dachem. Tak jak mozesz zatrudnic specjaliste i kazac mu pracowac u siebie, tak wynajac 10 niezaleznych specjalistow, ktorzy bede pracowac dla Ciebie.
Czy wyobrazasz sobie, ze jakakolwiek firma zegarmistrzowska ma wlasna hute, ktora dostarcza stopy stali, zlota czy tytanu? Bardzo watpliwe.
Czy sa marki, ktore zatrudniaja specjalistow materialoznawstwa, ktorzy rozwijaja nowe, wyjatkowe materialy stosowane pozniej w produktach?
Owszem i to nie jedna.
I nie, rozwoj nowego, innowacyjnego materialu, ktory mozna pozniej zastosowac w zegarmistrzostwie, to nie jest pstrykniecie palcami i klikniecie myszka w guzik z napisem “zamawiam”.
Te opinie mozna skalowac w nieskonczonosc… po co casio skoro masz komorke, po co komorka skoro masz telefon stacjonarny, po co stacjonarka skoro jest poczta, po co poczta…
az dojdziesz do wniosku, ze kiedys ludzie jakos w tych jaskiniach mieszkali i nie bylo zle.