Zegarek zegarkiem, małe OT, ale ten moment był w opowieści najbardziej fascynujący. Można by przypuszczać że byli szaleńcami (chociaż po części pewnie też, bo ryzyko istniało), jednak wydaje mi się że dobrze panowali nad sytuacją, doskonale znali swój batyskaf, wiedzieli ile może znieść i tylko dlatego zdecydowali się zanurzać dalej. Przecież to raczej nie była szansa: "teraz albo nigdy". Niemniej odwagi im na pewno nie brakowało Temat mnie pochłonął wczoraj do późnych godzin nocnych, zainteresowały mnie te ryby - jak mogą ruszać się w takim ciśnieniu, w ogóle żyć nie zmiażdżone i to jeszcze takie gatunki flądrowate, podczas gdy twardziel Rolex miał szkło jak kilka denek butelek Musiałem sobie zrobić powtórkę ze szkoły na temat ciśnienia. Przy okazji trafiłem na dosyć ciekawą dyskusję o tej wyprawie od strony fizyki http://pl.sci.fizyka.polski-usenet.pl/Co-wrza-o-na-dnie-rowu-Maria-skiego_T1345181_S1 Jeszcze tylko nadmienię że odkrycie żywych organizmów na dnie Rowu Mariańskiego, pociągnęło w rezultacie za sobą zakaz składowania odpadów nuklearnych w rowach morskich. Walczyła o to oceanograf Sylvia Earle, rzeczniczka Rolexa.