A propo: troszkę z innej beczki,ale ze świata dwóch kółek. Otóż dwa dni temu wjeżdżając do garażu rowerem, zaliczyłem glebę po raz pierwszy od kilku lat odkąd jeżdżę w SPD... Dobre, że miałem jeszcze kask i rękawiczki. Łbem prosto w stojącego grilla, później o betonkę... Po prostu nie zdążyłem się wypiąć, jeden zatrzask coś się zablokował na dobre. Nawet w tak trywialnych sytuacjach należy zachować rewolucyjną czujność