Wydaje mi sie, ze jednak wiekszosc uzytkownikow graveli przeszla z rowerow szosowych i po prostu im pasuje kierownica typu baranek, wiec 'czuja' gravela. W przypadku przeskoku bezposrednio z MTB na gravel, juz czesciej widac rozczarowanie i powrot do MTB. W moim przypadku przygoda z rowerami byla klasyczna, najpierw MTB, a potem rower szosowy. Szosa zostala do dzis, a to juz jakies 12 lat, wiec przejscie na gravela bylo naturalne i idealnie polaczylo szose i MTB, jako calosc w wersji light MTB to zawsze bedzie moja pierwsza milosc, ale zwyczajnie nie wyobrazam sobie juz jazdy nawet na lekkim XC po szutrach, kiepskim asfalcie i drogach lesnych, gdzie po prostu ten rower nie mialby co robic. Dla mnie MTB to single i haratanie w terenie, gdzie bede czuc korzysci z szerokiej kierownicy, amortyzatora i szerokich opon. Gravel jest niestety blednie reklamowany i polecany, jako super uniwersalny rower, a jest wrecz przeciwnie. To rower dla ludzi, ktorzy wiedza co beda na nim robic i gdzie. Oczywiscie, z czasem zaczely sie pojawiac fikolki, typu amortyzator przod, tyl, jakies hybrydy, opony od MTB, ale taki urok rynku, nikt nie kaze nikomu kupowac obecnych wynalazkow Rzeczywiscie w takich wariantach to moim zdaniem lepiej sobie kupic lekkiego fulla XC, albo HT.
Dla mnie gravel ma byc rowerem prostym w konstrukcji z wspolczesnymi opcjami, dlatego mam w pelni sztywny frameset, bez pelnej integracji przewodow, na suporcie BSA, sztywnych osiach, oponach 45C zalane mlekiem, sztyca/kierownica/mostek w standardowych wymiarach i naped 1x