Taka historia trochę z tzw. "czapki" obrazująca pech który mnie ciągle prześladuje... poszedłem w dniu premiery, bilety kupiłem duuuuużo wcześniej jak tylko pojawiły się w sprzedaży, miałem pójść z Małżonką... jednak dzieci z przedszkola dzień przed premierą przyniosły do domu grypę żołądkową... Żona została w domu ja stwierdziłem, że za długo na to czekałem żeby odpuścić i poszedłem z kolegą. Mniej więcej w połowie filmu w głębi duszy modliłem się żeby nie puścić pawia na dziewczynę która siedziała przede mną i żeby ten film już się skończył bo jak nie to... Wrażenia pierwsza połowa super druga nie pamiętam bo walczyłem z organizmem... muszę obejrzeć jeszcze raz