Mam taki problem - pewnie nie tylko ja - ale uwielbiam jeść słodycze - a najbardziej czekoladę - pod każdą postacią. Jestem osobą, która od zawsze walczy z kilogramami - raz udaje mi się schudnąć - potem jo jo i wracamy z nawiązka. Ale zawsze temu towarzysza słodycze. Ja wiem, że wszystko leży w głowie ale głowa słaba :(. Były już próby chemiczne czyli jedzenie chromu, jakiś innych specyfików ograniczających ogólny apetyt. Od roku utrzymuję niższą wagę, ale widzę już po sobie, że znowu jej coraz więcej słodkiego - wyniki krwi mam dobre, nie mam cukrzycy - nie potrafię po prostu opanować głodu do słodyczy. Są dni, że mogę cały dzień jeść słodycze i zero normalnego jedzenia. Ma ktoś podobnie?