A do mnie Bentley Intense. Po BARDZO skromnej (tak mi się wydawało) próbie nadgarstkowej stwierdzam, że zapach ma ogromną moc. W dziedzinie perfum jestem laikiem, ale rzeczywiście poczułem na początku pieprz, później skórę, a po kilkunastu minutach do głosu doszło drzewo iglaste (skład wskazuje na cedr). Już po tym krótkim teście stwierdzam, że zostanie ze mną na 100%. Nie wiem czy Dreamer (którego odbiorę pewnie jutro) i Midnight in Paris przetrwają taką próbę, a jednego z nich będę chciał się pozbyć. Jestem zachwycony tym Bentleyem I wcale nie jest dziadkowy, tak jak niektórzy w swoich internetowych opiniach twierdzą.