Dzięki Panowie Jeśli liczniki i statystyki przy tematach działają prawidłowo, to widzę na tyle duże zainteresowanie, że faktycznie powinienem w formie rewanżu czasami jakieś ciekawostki kuchni warstatowej pokazać Film byłby zbyt długi i nudny, ale zrobiłem przy aktualnej pracy parę zdjęć więcej , co na pewno w prosty sposób pokaże zmiany jakie zachodzą w wyglądzie początkowo niewartego kopnięcia kawałka metalu, ale to co będzie widać nie jest jeszcze finalnym wyglądem. To że przedmioty przeze mnie wykonane często mają vintage – industrialno – punksteamowy klimat jest być może wpływem przedmiotów które pomagają mi w pracy. Duża część z nich ma pomiędzy 60-40 lat działania już za sobą, część z nich z nich przywróciłem do sprawności technicznej po dłuższym okresie wzgardzenia i zapomnienia. Młot i kowadło (matryca od potężnej prasy) z poprzedniego postu to lata 70-te, podobnie datowane jest małe imadełko stołowe którym się posługuję. Wiertarka specjalnie dedykowana do pracy przy klamrach to lata 60-te, a trafiła mi się jak ziarno ślepej kurze. Kupiłem ją na złomie, coś mnie tknęło żeby tam zajrzeć, a ona tam na mnie czekała. Troszkę była zdewastowana i zardzewiała ale po przeprowadzeniu zabiegów regeneracyjnych służy mi doskonale. Takich już się dzisiaj nie widuje, porządna przemysłowa mała wiertarka stołowa, kilkukrotnie sztywniejsza i cięższa od podobnych marketowych chińskich wyrobów. Pracuje idealnie – cichutko, pinola chodzi płynnie, brak jakichkolwiek luzów. Udało mi się niedawno znaleźć do niej dokumentację, produkowano te urządzenia w dawnym CCCP. Po doposażeniu jej w stół koordynacyjny i precyzyjne imadełko można wiercić nią otwory z zegarmistrzowską precyzją, zresztą została stworzona do pracy w podobnych zastosowaniach, zakres obrotów 1900-12000 na min. , wiercone otwory do 3mm - jak podaje instrukcja. Wszystko co pokazałem to są proste rzeczy do zrobienia, a dobrymi narzędziami przyjemnie się pracuje, wystarczy mieć czas chęci i cierpliwość. Pozdrawiam WojCiech