Fidelio, jak rozgladalem się za swoją szosą to w magazynie tour przeczytałem testy carbonowych modeli. Dla mnie priorytetem był komfort. W testach nr 1 był Rose, nr 2 Canyon i 3 Spec. Napalilem się na speca ale nie było wymiaru. Ostatecznie jest Canyon. Różnica była astronomiczna w porównaniu z trekiem. Ten rower płynął. W pierwszy weekend zrobiłem 360 km. Tyle było frajdy z karbonowej szosy. Balem się że słono będzie amortyzowal ale coś nic takiego. Mega komfort. A zamiast spd mam clickr. Od tego czasu zrobiłem ponad 10k ani razu się nie wywalilem. Zauroczenie dalej trwa. Opony wymienię w przyszłym roku. Jechałeś już kiedykolwiek szosą w karbonie?